Dziennik Gazeta Prawana logo

Studenci chcą rekompensat. SGGW na razie nie zamierza płacić

17 marca 2020, 07:30
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Studenci kończący naukę
<p>Studenci kończący naukę</p>/Shutterstock
Osoby, których dane skradziono, domagają się podjęcia przez uczelnię rozmów na temat jej odpowiedzialności. Szkoła uważa, że trzeba poczekać na zakończenie dochodzenia.

W listopadzie ubiegłego roku skradziony został laptop, na którym przechowywano szczegółowe dane kandydatów na studia w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW). Pracownik uczelni nie powinien ich kopiować, a tym bardziej wynosić poza teren szkoły, ale był na tyle niefrasobliwy, że to właśnie zrobił. W grudniu policja poinformowała o zatrzymaniu trzech obywateli Gruzji podejrzanych między innymi o tę kradzież. Samego komputera nie odzyskano. Nie wiadomo, czy ktoś uzyskał dostęp do zgromadzonych na nim informacji i będzie chciał je wykorzystać. Wiadomo natomiast, że chodzi o bardzo szczegółowe dane z naborów prowadzonych przez kilka ostatnich lat, takie jak PESEL, seria i numer dowodu osobistego, adres czy nawet numer telefonu.

Po ujawnieniu kradzieży SGGW w komunikacie opublikowanym na swej stronie sama zwróciła uwagę na zagrożenia wynikające z możliwości przejęcia danych studentów i absolwentów. Ostrzegała przed ryzykiem wyłudzenia kredytów w instytucjach pozabankowych, w których można je zaciągać przez internet czy nawet telefon, wyłudzenia ubezpieczeń czy też skorzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej.

Zrobić więcej

Studenci i absolwenci, których dane znajdowały się na laptopie, uważają, że uczelnia powinna zrobić więcej. Za pośrednictwem kancelarii prawnej zwrócili się do władz SGGW o podjęcie rozmów na temat rekompensat finansowych, a także zasad ponoszenia odpowiedzialności w przyszłości, jeśli okaże się, że ktoś wykorzysta dane osobowe, np. do zaciągnięcia kredytu.

– mówi studentka reprezentująca grupę poszkodowanych.

W tej chwili prowadzeniem negocjacji z SGGW zainteresowanych jest prawie tysiąc studentów i absolwentów. Ostatecznie może ich być jednak kilkakrotnie więcej.

– zwraca uwagę nasza rozmówczyni.

Realne straty

Pod koniec stycznia kancelaria Barta Litwiński, reprezentująca poszkodowanych, wysłała do SGGW pismo. Prosi w nim o podjęcie rozmów na temat rekompensat za już poniesione wydatki i zasad ponoszenia odpowiedzialności za ewentualne szkody, które mogą się pojawić w przyszłości. Pierwszy punkt dotyczy kosztów związanych z działaniami podejmowanymi w celu minimalizacji ryzyka zaciągnięcia kredytów i pożyczek. Podpowiadała je zresztą sama uczelnia. Wśród sugerowanych środków wskazano założenie kont w systemach informacji kredytowej i monitorowanie aktywności kredytowej. Tyle że to kosztuje. Przykładowo usługa Alerty BIK kosztuje w swym podstawowym zakresie 24 zł (99 zł za rozszerzony), ChronPESEL.pl – 98 zł za rok.

zauważa dr Paweł Litwiński, adwokat w kancelarii Barta Litwiński.

Dodaje, że równie realne jest ryzyko wykorzystania tych danych, np. do wzięcia kredytu.

– podkreśla.

Studenci i absolwenci uważają również, że należy im się zadośćuczynienie za poniesioną krzywdę. Na razie nie wysunęli konkretnych roszczeń, licząc, że kwoty zostaną ustalone podczas rozmów z SGGW.

– zauważa studentka reprezentująca poszkodowanych.

– dodaje.

Kontrola UODO

SGGW uważa, że za wcześnie jest na rozmowy.

– odpowiedział na nasze pytania dr inż. Krzysztof Szwejk, rzecznik prasowy szkoły.

Zaznaczył, że SGGW jest uczelnią publiczną i jej budżet podlega reżimowi finansów publicznych.

– podkreślił.

Szkoła wysłała pismo z odmowną odpowiedzią do kancelarii reprezentującej poszkodowanych. W tej chwili, ze względu na szczególną sytuację związaną z koronawirusem, rozmowy i tak nie mogłyby być prowadzone. Formalna odmowa ich podjęcia oznacza jednak, że kolejnym krokiem będzie skierowanie wezwań do zapłaty. W razie odmowy sprawa skończy się w sądzie. Ze względu na liczbę poszkodowanych ewentualne postępowanie byłoby wyjątkowo skomplikowane i czasochłonne. Z tego względu ugoda byłaby dla obydwu stron dużo korzystniejszym rozwiązaniem.

Niedługo powinno się też okazać, jakie decyzje w sprawie uczelni podejmie Urząd Ochrony Danych Osobowych. Natychmiast po nagłośnieniu incydentu rozpoczął on kontrolę w tej sprawie.

– mówi Adam Sanocki, rzecznik prasowy UODO. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj