"Ten filet jest pyszny, chrupiący i bezpieczny, bo dobrze wysmażony" - opisuje Ewa Lech, główna inspektor weterynarii, zajadając się smażonym indykiem i udowadniając, że nie ma się czego bać. I rzeczywiście, choć od odkrycia ognisk ptasiej grypy na Mazowszu minęły dwa dni, okazało się, że Polacy nie wpadli w panikę. Dalej kupują drób i go jedzą. Bo służby sanitarne zapewniają, że epidemia nam nie grozi.

Chore ptaki z obydwu ferm w Uniejewie i Myśliborzycach, gdzie wykryto wirusa H5N1, oraz z 30 sąsiednich gospodarstw - już uśpiono i zniszczono. Teren wokół hodowli zamknięto, zdezynfekowano urządzenia i budynki. Większą część mięsa z tych hodowli wycofano z rynku, ale 770 kg wykupili już klienci. Jednak - jak podkreślają specjaliści - nie ma niebezpieczeństwa. Bo mało prawdopodobne, by do handlu trafiło mięso chorych ptaków. Wirus H5N1 zabija bowiem indyki błyskawicznie, nim trafią do ubojni - czytamy w "Fakcie".

Reporterzy "Faktu" odwiedzili sklepy mięsne w całej Polsce. Okazało się, że nie ma paniki. Liczba kupujących indyki czy kurczaki nie zmniejszyła się, bo większość osób wie, że nawet jeśli kupiliby mięso skażone wirusem, to po normalnym przygotowaniu - w garnku, na patelni czy w prodiżu - wirus zostanie unieszkodliwiony.

p

Groźnego wirusa można zabić w kuchni

Smażenie

By unieszkodliwić wirusa ptasiej grypy, wystarczy smażyć kawałek mięsa o grubości 1 cm na patelni przez 10 minut. Smażyć trzeba obustronnie w rozpalonym tłuszczu, który ma temperaturę 170 stopni. Jeśli mięso jest grubsze, trzeba wydłużyć czas smażenia do 20 minut

Gotowanie

Gotowanie drobiu również zabija wirusa H5N1. Zazwyczaj gotuje się mięso na rosół czy inną zupę. Wystarczy półgodzinne gotowanie kawałków mięsa. Po tym czasie mamy gwarancję, że jest bezpieczne dla zdrowia

Pieczenie

Piekarnik lub prodiż to również dobry środek na groźnego wirusa. Kawałki mięsa pieczemy 1,5 godziny w temperaturze 220 st. C. Na całego indyka trzeba poświęcić 2,5 godziny - w jego wnętrzu, w 90 st. C, nie przeżyje żaden wirus.