Oskarżyciele postawili zarzut zabójstwa okrutnemu ojcu z warszawskiej Pragi. Mężczyźnie, który wyrzucił przez okno kamienicy swoją nowonarodzoną córeczkę, grozi dożywocie. Zatrzymany otwarcie przyznał, że był tak pijany, że nie wiedział, "co" wyrzuca na bruk.
Dziecko spadło z wysokości drugiego piętra na betonowy chodnik. Znalazł je strażnik miejski. Niestety, mimo natychmiastowej pomocy, lekarzom nie udało się uratować jego życia. Dziewczynka zmarła w szpitalu po kilku godzinach reanimacji.
Zarzutów nie postawiono na razie ani matce noworodka, ani babci. Wszyscy byli kompletnie pijani.
"Zbigniew W. przyznał się do winy. Wyjaśnił, że po pijanemu wyrzucił coś przez okno, ale nie pamiętał co" - mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur.
Prokuratura wystąpi teraz do sądu o jego aresztowanie. Mężczyźnie grozi dożywocie. Małżeństwo ma jeszcze jedno dziecko, ale odebrano im do niego prawa rodzicielskie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane