Maciej Świrski został zapytany w "GPC" o aktywistę LGBT Bartosza Staszewskiego, który wywiesza w Polsce na znakach z nazwami miejscowości tablice z napisem "LGBT free zone” oraz o to w jaki sposób mieszkańcy państw zachodnich mogą interpretować ten napis, gdy widzą go na zdjęciach na portalach społecznościowych.

Reklama

Według mnie jest to niszczenie wizerunku Polski przez Bartosza Staszewskiego, co ma swój aspekt międzynarodowy. Mogliśmy się o tym przekonać, kiedy kandydat demokratów na prezydenta USA, Joe Biden, powiedział o strefach wolnych od LGBT, a potem nazwał Polskę krajem autorytarnym i stwierdził, że Donald Trump wspiera bandytów, czyli Polskę i Węgry. Biden powiedział tak, bo posiada taki obraz Polski, co stało się m.in. przez tablice Staszewskiego. Szkodliwość tablic wynika nie tylko z tego, że zawierają one kłamstwo, ale także z tego, że odwołują się do pewnych stereotypów czy skojarzeń, które dla mieszkańca zachodniego świata oznaczają coś bardzo złego. I poprzez te skojarzenia mieszkańcy Zachodu patrzą na Polskę - mówi prezes RDI.

Dopytywany do jakich stereotypów odwołuje się aktywista, zaznaczył, że problem dotyczy tradycji kolonialnej. Pamiętajmy, że w koloniach czy na terenie USA były kiedyś napisy zabraniające komuś wstępu czy korzystania z czegoś ze względu np. na kolor skóry. Równie dobrze można w haśle "LGBT free zone" zamiast "LGBT" wstawić słowa "Black people" i mielibyśmy równie rasistowskie hasło" - podkreślił.

Dlatego takie hasło, jak na tablicy Staszewskiego, kojarzy się ludziom Zachodu jednoznacznie źle. Tablica odwołuje się właśnie do skojarzeń z rasizmem, segregacją i apartheidem. Z kolei w Europie Zachodniej skojarzenie jest głębsze, bo tam nawiązuje do antysemityzmu i pogromów. Przykładowo Niemcy w czasie II wojny światowej po likwidacji getta w jakiejś miejscowości umieszczali tablicę "Judenrein", czyli teren wolny od Żydów. Staszewski bazuje na najgorszych skojarzeniach ludzi świata zachodniego - dodał.

Pytany, jak daleko mogą sięgać konsekwencje upowszechnienia się skojarzeń wywołanych przez tablice Staszewskiego, prezes RDI stwierdził, że są one wzorowane na wojskowych tablicach stosowanych przez NATO, dlatego dają wrażenie urzędowych.

Przeciętny Amerykanin albo Europejczyk myśli, że gdzieś w Polsce tablica "LGBT free zone" oznacza, że Polacy społeczność LGBT po prostu wymordowali. I taki jest moim zdaniem sens tych tablic. Jakie mogą być skutki? Na przykład takie, że w przypadku napaści na Polskę kraje NATO nie udzielą nam pomocy, bo żaden polityk zachodni nie będzie bronił antysemitów, za jakich uchodzimy, i zabójców osób LGBT - zwrócił uwagę Świrski.