Dziennik Gazeta Prawana logo

Kongijka nie tonęła w rzece? SG twierdzi, że aktywiści przekazują nieprawdziwe informacje

27 września 2022, 15:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Anna Michalska
<p>Anna Michalska</p>/PAP Archiwalny
"Po raz kolejny aktywiści publicznie przekazują nieprawdziwe informacje" - powiedziała PAP rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska odnosząc się do informacji o 30-letniej obywatelce Konga, która miała tonąć w granicznej rzece Świsłocz na Podlasiu.

Grupa Granica poinformowała w poniedziałek, że funkcjonariusze Straży Granicznej wypchnęli do Białorusi przez rzekę Świsłocz dziewięcioosobową grupę osób z Konga. "Jedna osoba, 30-letnia kobieta o imieniu Arlette, mogła nie przeżyć tej przeprawy. Grupa, z którą podróżowała, straciła ją z oczu, gdy kobieta zaczęła tonąć w rzece" - napisali na Twitterze aktywiści.

Jak we wtorek aktywiści przekazali w mediach społecznościowych, w poniedziałek wieczorem otrzymali wiadomość, że Arlette udało się wydostać z rzeki. "Wszystkie osoby z jej grupy były wychłodzone i głodne, cztery z nich potrzebowały opieki medycznej. Miejscowi wolontariusze i wolontariuszki udali się, aby zapewnić im pomoc, ale niestety nie udało im się do nich dotrzeć" - napisali.

"Nieprawdziwe informacje"

Odnosząc się do tych informacji rzeczniczka prasowa Straży Granicznej poinformowała, że "po raz kolejny aktywiści publicznie przekazują nieprawdziwe informacje". "Według nich w granicznej rzece Świsłocz miała utonąć obywatelka Konga. Winą za jej śmierć obarczali funkcjonariuszy SG. Służby polskie rozpoczęły poszukiwania. Dziś aktywiści poinformowali, że Kongijka żyje i jest na Białorusi" - napisała SG na Twitterze.

W kolejnym wpisie dodała, że "w nocy z niedzieli na poniedziałek, po stronie białoruskiej na odcinku PSG Bobrowniki zauważono kilkuosobową grupę. Osobom cały czas towarzyszyły służby białoruskie. Kilka osób weszło do rzeki Świsłocz, aby dostać się na stronę polską".

"Kiedy grupa zobaczyła, że granica jest patrolowana przez służby polskie, wróciła na stronę białoruską i wraz ze służbami białoruskimi oddaliła się w głąb Białorusi. Prawdopodobnie służby białoruskie dalej szukały dla nich innego miejsca do przekroczenia granicy. Sytuację obserwowały patrole polskie" - dodała SG.

SG przekazała, że aktywiści "byli i cały czas są w kontakcie z osobami po stronie białoruskiej i niezwłocznie, bez kontaktu z SG, przekazali wczoraj mediom nieprawdziwą i niepotwierdzoną relację zdarzeń. Kolejny raz godzą w dobre imię służb polskich wpisując się swoimi działaniami w retorykę strony białoruskiej szkalującej SG" - podkreśliła.

Autor: Marcin Chomiuk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj