- takie pytania zadawali ankieterzy firmy Millward Brown SMG/KRC rodzicom, którzy mają dzieci w wieku od 7 do 14 lat. Autorów badania interesowało również, czy opiekunowie wiedzą, na co ich dziecko wydaje te pieniądze.
Wyniki sondażu potwierdziły najgorsze przypuszczenia ekspertów: Wprawdzie sześciu na dziesięciu rodziców daje dzieciom pieniądze, ale zazwyczaj są to drobne sumy.
>>> Gwiazdowski: rozpieszczam finansowo swoje dzieci
Tak właśnie robi 35-letnia Anna Walewska, prawniczka z Gdyni. Jej córka, 11-letnia Monika, codziennie rano dostaje kilka złotych.
"Takie pieniądze są więc raczej funduszem żywieniowym dziecka niż jego kapitałem, który mogłoby przeznaczać na własne potrzeby. , a jak się podliczy te wszystkie drobne sumy, to przecież byłaby z tego całkiem spora kwota, którą dziecko mogłoby gospodarować i sobie kupić coś większego" - uważa psycholog Anna Dzierżawska-Popiołek.
>>> Jak nauczyć dziecko oszczędzania
Tymczasem, jak wynika z badań, polskie dzieci kieszonkowe wydają przede wszystkim na słodycze, napoje czy przekąski. A ponieważ chodzi o niewielkie sumy, wydają je co do grosza.
"Monika z różnych okazji dostaje większe sumy od rodziny, ale te pieniądze przechowuję ja. Potem wspólnie decydujemy, co z nich sfinansować, ostatnio były to narty i nowy plecak" - opowiada Anna Walewska.
Podobnie postępuje mama 12-letniego Karola z Krakowa. Gdy niedawno chłopiec dostał na urodziny od babci 100 zł,
>>> Płacą dzieciom, aby chodziły do szkoły
Obie matki są bardzo dumne ze swej zapobiegawczości, ale eksperci nie pochwalają takich metod. Oczywiście warto porozmawiać z dzieckiem i spytać, na co chciałoby wydać własne pieniądze, ale - uważa psycholog Anna Maria Ciechowicz.
Inni specjaliści dodają, że takie błędy rodziców mogą bardzo niekorzystnie odbić się na dziecku. " - ostrzega Dzierżawska-Popiołek.
Zdaniem psychologów dzieci powinny dowiedzieć się, czym jest pieniądz, już wtedy, gdy nauczą się liczyć. A kieszonkowe można dawać już nawet pięciolatkom, a jedyne, o czym trzeba pamiętać, to regularność.
Takie zasady wypracowała ze swoją 14-letnią córką Renata Kozłowska z Warszawy. Nastolatka posiada własną kartę debetową, z której co miesiąc może wypłacać 200 złotych. "To od mojej córki zależy, na co wyda te pieniądze. Staram się być konsekwentna i nie dawać jej więcej pieniędzy" - mówi Kozłowska.
Wielu rodzicom brakuje jednak tej konsekwencji. Dlatego - co zgodnie podkreślają eksperci - zmianę podejścia do kieszonkowego trzeba zacząć przede wszystkim od nich.