Nieprawidłowości wykryli eksperci, którzy zjechali w rejon katastrofy w czwartek i piątek. Oględziny miejsca wypadku w kopalni "Wujek-Śląsk" są kontynuowane dziś od rana. "Mogę potwierdzić, że odległości obydwu chodników przyścianowych były przekroczone w stosunku do tego, co zapisano w projekcie technicznym" - mówi rzecznik Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach Krzysztof Król.
Rzecznik zastrzegł, że to na razie wstępne oceny, poparte obserwacjami i notatkami ekspertów. Ponieważ jednak , nie ma jeszcze oficjalnego protokołu, w którym znajdą się m.in. te wnioski.
Chodzi o chodniki towarzyszące ścianie wydobywczej oraz np. pochylnie, prowadzone wzdłuż frontu ściany. W miarę postępu ściany , właśnie po to, by nie gromadził się tam metan. Każdorazowo projekt techniczny określa, ile takiego chodnika można utrzymywać. Jeżeli chodnika zostaje więcej, wtedy potrzebna jest np. dodatkowa wentylacja.
Król nie zdradził, o ile , tłumacząc, że będzie to jeszcze dokładnie weryfikowane, zanim znajdzie się w oficjalnym protokole z wizji. Nieoficjalnie osoby zbliżone do prowadzonego postępowania mówiły o ponad sześciu metrach chodników, zamiast zapisanych w projekcie dwóch metrów.
W wyniku zapalenia i wybuchu metanu w piątek 18 września , a ponad 30 nadal przebywa w szpitalach, z czego 23 w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. W środę jeden z lżej rannych górników opuścił szpital w Rudzie Śląskiej.