Spadkobierczyni czołowego narzędzia propagandy PZPR, czyli "Trybuna Ludu" zniknęła z kiosków w grudniu 2009 roku. Ukazywała się od 1990 roku, kiedy to z tytułu wykreślono słowo "ludu" i ostała się "Trybuna". Ponad trzy lata temu zaważyła fatalna sytuacja finansowa tytułu. Teraz gazeta wraca w nowej postaci, jako "Dziennik Trybuna". Wydawcy wierzą, że choć rynek prasy dołuje, to w ciągu ostatnich czterech lat wiele się tu zmieniło.
-- tłumaczy Walenciak.
Nazwa “Dziennik Trybuna” ma być ukłonem w stronę czytelników starej gazety, ale tytuł nie będzie jego kopią. -- mówi Walenciak, który dla "Dziennika Trybuna" porzuca posadę wicenaczelnego “Przeglądu”.
Nieoficjalnie komentuje się, że za reaktywacją projektu stoi SLD. To z list Sojuszu startował w wyborach osiem lat temu właściciel gazety Jarosław Podolski. - mówi Walenciak. Naczelny zaznacza, że jego dziennik nie będzie gazetą partyjną, tak jak jego poprzedniczka, a on sam nie zamierza iść tropem prawicowych publicystów.
- mówi Walenciak. Zaprzecza też, jakoby tytuł był medialnym orężem SLD w wojnie na lewicy.
Naczelny ostrożnie wypowiada się na temat finansów gazety, zaznacza że właściciel długo zastanawiał się, zanim zainwestował w projekt i nikt nie daje żadnych gwarancji, że tytuł przetrwa.
Jarosław Podolski, który wyłożył pieniądze na start, to niedoszły prezydent Radomia, politolog z wykształcenia i zwierzchnik kilku prywatnych uczelni wyższych.
Jego nazwisko przewija się w kontekście uczelnianych afer m.in. w Wyższej Szkole Społeczno-Ekonomicznej w Warszawie, gdzie Podolski jako prezydent złożył zawiadomienie do prokuratury podejrzewając, że w uczelni fałszuje się indeksy.
Rok temu Podolski został też prezydentem niesławnej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, którą przejął reprezentowany przez Podolskiego fundusz inwestycyjny “Kopernik” po tym, jak uczelnię nieomal zamknięto.
Gazeta będzie liczyć zaledwie 16 stron, bo jak twierdzi redaktor naczelny, czas opasłych dzienników minął, a i na większy projekt nie ma pieniędzy. Zerowy numer “Dziennika Trybuna” będzie rozdawany 1 maja uczestnikom pochodów. Oprócz wstępniaka naczelnego będzie też można przeczytać o grzechach Donalda Tuska i o umowach śmieciowych. Jednym z redakcyjnych pomysłów na przyszłość jest też odcinkowa powieść polityczno-satyryczna o przygodach komisarza Milleri.
Regularnie tytuł zacznie się ukazywać w połowie maja. Nakład zerówki to 40-50 tys. egzemplarzy.
Zrąb redakcji tworzyć ma zaledwie kilkanaście osób - większość tekstów będą pisać autorzy zewnętrzni. Oprócz Walenciaka nad gazetą pracuje też Ewa Rosolak, była wydawca w "Trybunie".
Walenciak nie zdradza innych nazwisk. Ale twierdzi, że gazeta ma być platformą dla intelektualnej elity lewicy, która obecnie - w jego opinii - jest dyskryminowana i spychana na margines.
Walenciak.