Przede wszystkim straci sam o. Rydzyk, który musiał zainwestować w odwiert koło Torunia olbrzymią sumę. Jak sam twierdzi, potrzebne było do tego nawet ponad 28 milionów złotych, choć według specjalistów na razie wydał ok. 10 mln. Z odkrytej wody o temperaturze ponad 60 stopni Celsjusza, a nie jak zakładał - ponad 80, nie uda mu się uzyskać energii elektrycznej, a to był główny cel jego przedsięwzięcia.

Sprzedaż energii elektrycznej uzyskanej z gorących źródeł mogła dać mu wielomilionowe zyski. Temperatura 60 stopni pozwoli co najwyżej ogrzać budynki toruńskiego kompleksu medialnego, czy otworzyć baseny balneologiczne. Jednak nawet jeśli mu się to uda, będzie to najdroższa energia nie tylko w Polsce, ale chyba na świecie, bo na ogrzanie trochę ponad 600 osób przebywających w budynkach kompleksu, wyda ponad 28 mln zł. Pewną szansą byłoby wykorzystanie ciepłej wody do ogrzewania mieszkańców Torunia, tyle że otwór znajduje się w takim miejscu, że koszt podłączenia tej ciepłej wody do infrastruktury miejskiej byłby kolosalny.

Ale o. Rydzyk straci nie tylko finansowo. Przede wszystkim ucierpi jego wizerunek genialnego biznesmena, człowieka sukcesu, który czego się nie dotknie zamienia w złoto. Fiasko geotermalne rozwiewa mit polskiego Midasa.

Jego niepowodzenie to fatalna wiadomość dla polskiej geotermii i dla Polski. Geolodzy od lat przekonują, że Polska położona jest na olbrzymich złożach gorących źródeł, a energia, jaką można z nich uzyskać, pozwoli na uniezależnienie energetyczne od innych krajów. Jak spojrzymy na mapę geotermalną Polski, to wydaje się, że poza kilkoma miejscami, wystarczy wywiercić otwór i już będziemy mieli wodną energię odnawialną o bardzo wysokiej temperaturze. Niekompetencja geologów doradzających redemptoryście sprawiła, że wykopał on dziurę w niewłaściwym miejscu.

Ministerstwo Ochrony Środowiska od lat namawia samorządy i podmioty prywatne do geotermii. Ma na ten cel nawet specjalne środki. Po spektakularnej klęsce redemptorysty trudno będzie kogoś do tego namówić, bo może zacząć dominować myślenie: „jeśli takiemu potentatowi jak o. Rydzyk się nie udało, to mnie się też na pewno nie uda”. To niedobrze, bo pomimo ryzyka, jakie niesie poszukiwanie gorących źródeł, w interesie Polski leży jak największe wykorzystanie energii z nich płynącej. Także z ekologicznego punktu widzenia to zła wiadomość, bo gorące źródła to jedno z nielicznych rodzajów energii, które nie zanieczyszcza środowiska, nie wzbudzają też tylu kontrowersji, co elektrownie atomowe.

Porażka o. Rydzyka to również bardzo zła wiadomość dla geologów z krakowskiej szkoły na czele z prof. Ryszardem Henrykiem Kozłowskim, którego można określić ojcem toruńskiej klęski geotermalnej. To on właśnie przekonywał o. Rydzyka, że w miejscu odwiertu znajdzie wodę powyżej 80 stopni, mimo, że wielu geologów zwracało uwagę, że akurat w tym miejscu tej wody nie ma - pisaliśmy o tym w DZIENNIKU jeszcze w grudniu 2007 r. Ten sam geolog jest także odpowiedzialny za klęskę Geotermii Podhalańskiej w 1998 r., kiedy to także wskazał złe miejsce. To także porażka Prawa i Sprawiedliwości. Bo właśnie politycy tej partii, na czele z ówczesnym ministrem ochrony środowiska prof. Janem Szyszko, mimo wielu wątpliwości przyznali o. Rydzykowi najpierw 12, a potem 15 mln złotych na odwierty, opatrzone jak widać tak wielkim ryzykiem.

Satysfakcję mogą mieć oponenci geotermalnego przedsięwzięcia redemptorysty. Przede wszystkim politycy Platformy Obywatelskiej, dla których te wielomilionowe dotacje były ewidentnie formą zapłaty za poparcie polityczne w czasie kampanii do parlamentu. Jednocześnie podnosili oni argumenty merytoryczne, m.in. taki, że wielkość zainwestowanych środków jest niewspółmiernie duża w stosunku do ryzyka niepowodzenia. Okazało się, że mieli rację.

O. Rydzyk nie godzi się z porażką. Ogłosił, że na prawie 3 tys. metrów pod ziemią jest woda o temperaturze powyżej 80 stopni, tyle, że nie wiadomo, czy dostatecznie dużo. A w ogóle zapowiada, że skupi się na eksploatowaniu tej o temperaturze ponad 60 stopni. Dlatego też prosi swoich przyjaciół o wpłacanie środków na wywiercenie drugiego otworu, do odprowadzenia wody. Z tych informacji wynika, że rzeczywiście jeszcze się nie poddał i że wciąż próbuje znaleźć wodę o temperaturze powyżej 80 stopni. Ziemia jest pełna niespodzianek, czasem kilkanaście metrów głębiej czy obok odwiertu rzeczywiście są upragnione źródła. Może jeszcze uda mu się je znaleźć, czego mu szczerze życzę. Dla dobra jego i polskiej geotermii.