Budżet oparty na PR
W najbliższych tygodniach będziemy wszyscy uczestniczyli w wielkim PR-owsko-medialnym wydarzeniu pod nazwą "projekt budżetu na 2011 rok wielkim sukcesem rządu". To wydarzenie będzie miało kilka etapów - pisze Krzysztof Rybiński.
- Budżet "realistyczny, oszczędny", ale "drenuje kieszenie"
- Rząd przyjął projekt budżetu. Jaki deficyt?
- PiS zadaje premierowi 30 pytań o budżet
- Rząd ma budżet. Smutne miny ekonomistów
- Tusk ciuła budżet, ale może się przeliczyć
- Polski budżet. Został jeszcze tylko cud!
- Samorządy podstawią nogę budżetowi?
- Emerytury pójdą w górę. O grosze
- Prezydent, Sejm, Senat. Dla nich budżet będzie hojny
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-09

temp. min -21°C max. -1°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pierwszym jest umiejętne cedzenie albo, jak kto woli, ciurkanie informacji. Na przykład media się dowiedzą, że deficyt budżetowy będzie mniejszy, niż oczekiwano, i wyniesie 40 zamiast 45 mld złotych. Czy to nie jest wielki sukces? Ale jednocześnie nie dowiemy się, skąd wynika taka zmiana przeprowadzona w ciągu kilku tygodni, skoro nie pojawiły się żadne informacje wskazujące na konieczność zmiany, raczej zaczęto obniżać prognozy wzrostu gospodarczego na świecie. Nie dowiemy się, czy ten mniejszy deficyt wynika z jego upchnięcia w 2010 roku, co już wielokrotnie czyniono w poprzednich latach, czy może wynika z wypchnięcia deficytu budżetowego do ZUS i samorządów. Nie dowiemy się, bo takie informacje mogłyby zaburzyć czytelność przekazu medialnego, jakim jest sukces obniżenia deficytu o 5 mld zł.
Drugim jest przeinaczanie faktów. Zabiegi księgowe będą przedstawiane jako oszczędności. Już w zeszłym roku mieliśmy tego przykład, gdy oszczędnością nazwano przesunięcie wydatków na drogi z budżetu do Krajowego Funduszu Drogowego – kwota 16 mld złotych. Teraz oszczędnością nazywa się skonsolidowanie rachunków budżetowych – na kwotę prawie 20 mld złotych (urosło z 14 mld planowanych na początek roku). Tym samym w ciągu dwóch lat rząd poczynił oszczędności na kwotę 36 mld złotych, a deficyt budżetowy wyniesie tylko 40 mld, więc gdyby nie oszczędności rządu, byłby dwa razy większy. Dobrze brzmi, prawda. Mogliby mnie zatrudnić do swojego zespołu PR.
Trzeci etap to brak merytorycznej dyskusji przed wprowadzeniem rozwiązań, bo taka dyskusja powoduje, że rząd przestaje kontrolować PR-owsko przekaz medialny, i sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Dyskusja ma być a la Putin, jak podczas spotkania z OFE. Przekaz medialny był taki, premier mówi, a OFE słuchają, salutują i wykonują. Tak samo ma być z dyskusją budżetową, ekonomiści (stawiani tu i teraz w jednym szeregu z wariatami) mają nie przeszkadzać w mądrym rządzeniu. A mądre rządzenie polega na tym, że ważny minister bąknie w radiu lub telewizji, że ewentualnie nie można wykluczyć rozpoczęcia rozważań nad wstępną koncepcją procesu uruchomienia podwyżki podatków, a w piątek zarząd jedynie słusznej partii podejmuje decyzję o podwyżce VAT z 22 do 25 procent. Podobnie będzie w przypadku rozwiązań budżetowych, ekonomiści przeszkadzają w przekazie medialnym tym, którzy przecież wiedzą najlepiej. A przekazu medialnego zniknie fakt, że pomimo przyspieszenia wzrostu w 2010 roku z 1,8 do ponad 3 proc. deficyt w finansach publicznych wzrósł z 7,1 proc. PKB do prawie 8 proc. PKB.
Czwarty etap to czujne reagowanie na temperaturę mediów. Jak się pojawi jakiś krytyczny wątek, to trzeba szybko reagować. Rok temu obiecano redukcję etatów w administracji o 10 proc., a według danych GUS zatrudnienie w administracji wzrosło o 26 tys. etatów. Dostałem e-mail z kancelarii premiera, że gros tego wzrostu wynika ze zmian definicyjnych, ale nie uwierzę, dopóki nie zobaczę profesjonalnie zrobionej analizy wzrostu zatrudnienia w administracji w minionych pięciu latach, według GUS to zatrudnienie wzrosło o 100 tys. osób. Dlaczego tak ważnej decyzji nie ma w wieloletnim planie finansowym Państwa opublikowanym w sierpniu? Bo wtedy jeszcze tego nie planowano, po prostu macherzy od PR zareagowali na burzę medialną, która wybuchła w sierpniu.
Ekonomiści zwani tu i teraz wariatami będą uważnie czytać projekt budżetu. Mamy specjalne okulary, które przenikają przez PR-owskie zniekształcenie rzeczywistości.








































~studentka z lublina2010-09-07 12:48
gdzież och gdzież więc szukać wiarygodnych i w miarę prawdziwych informacji o polskiej polityce jak wszystkie media są pod pantoflem??
~Misza2010-09-07 08:45
Jeśli ja miał bym taką wiedzę jak Pan Profesor to nie mógł bym spać po nocach, lepiej nie wiedzieć żyć i wierzyć w ten PR.
~gawrosz2010-09-07 00:50
Pan Rybiński to ekspert z otwartą głową,bo reszta to idzie PO linii peło,a że za rok będzie 2 Grecja to Powiedzą,że sę POmylili,cymbały.
~qwertz2010-09-06 22:23
Dobra publicystyka tylko w TRWam? Przecież medium Rydzyka to to samo co walterowski TVN. Jedyna różnica w tym, że w studiu w Toruniu siedzi PiS, a w Warszawie PO. Obie stacje zapraszają tylko "swoich", a ta niby dobra publicystyka to ni mniej ni więcej obrzucanie się nieczystościami.
~natan2010-09-06 22:13
A jak "perowcy" nie dadzą rady, to po prostu wybuchnie nowa wielka awantura z Jarkiem, Palikotem i krzyżem na dokładkę. Kto wtedy się będzie interesował jakimś budżetem? :)
~robert 2502010-09-06 21:11
Uwazam ze Pan prof.Rybinski ma racje ale rzad zrobi w Sejmie co bedzie chcil bo ma wiekszosc i nie przyjmuje innych argumentow .Szkoda gadac bo Polacy wybrali arogancka Partie PO i niech wypija teraz PIWO.
~PO - Polityka Obłudy2010-09-06 18:26
Dobrze że w końcu ktoś mówi prawde o picowaniu budżetu i PRowskich zagrywkach Tuska i jego macherów od upiększania rzeczywistości.
Ludzie, obudzcie się i nie dajcie się omamiać i nabierać na POlityke miłości.
P.S.
Niech rzad PO+PSL odejmie sobie 13-stkl, posłowie niech szukają oszczędności w wydatkach a biura poselskie, przeloty i życie ponad stan za NASZE pieniądze a niech zostawi w spokoju podatki !!!
~eli2010-09-06 17:03
Trzeba być potężnym głąbem, żeby uważać Rybińskiego za wróża z fusów. Państwo dzięki rządom Tuska i Klicha ma 6 razy więcej urzędników niż żołnierzy, wszystkie dziedziny gospodarki ledwie pełzają, ale jak ktoś che wierzyć, ze na wierzbie gruszki wyrosną to jego sprawa. Jeden z premierów też wierzył, że wyrosną, a teraz nawet na doradcę nikt go nie chce.
~Tadek2010-09-06 16:46
Pan Rybiński mierzy wysoko. Najwyrażniej ma ambicje objęcia MFin po ew. zmianie ekipy rządzącej.
~~tp2010-09-06 16:11
salutuje i wykonuje...
dobre...
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!