Budżet oparty na PR
W najbliższych tygodniach będziemy wszyscy uczestniczyli w wielkim PR-owsko-medialnym wydarzeniu pod nazwą "projekt budżetu na 2011 rok wielkim sukcesem rządu". To wydarzenie będzie miało kilka etapów - pisze Krzysztof Rybiński.
- Budżet "realistyczny, oszczędny", ale "drenuje kieszenie"
- Rząd przyjął projekt budżetu. Jaki deficyt?
- PiS zadaje premierowi 30 pytań o budżet
- Rząd ma budżet. Smutne miny ekonomistów
- Tusk ciuła budżet, ale może się przeliczyć
- Polski budżet. Został jeszcze tylko cud!
- Samorządy podstawią nogę budżetowi?
- Emerytury pójdą w górę. O grosze
- Prezydent, Sejm, Senat. Dla nich budżet będzie hojny
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pierwszym jest umiejętne cedzenie albo, jak kto woli, ciurkanie informacji. Na przykład media się dowiedzą, że deficyt budżetowy będzie mniejszy, niż oczekiwano, i wyniesie 40 zamiast 45 mld złotych. Czy to nie jest wielki sukces? Ale jednocześnie nie dowiemy się, skąd wynika taka zmiana przeprowadzona w ciągu kilku tygodni, skoro nie pojawiły się żadne informacje wskazujące na konieczność zmiany, raczej zaczęto obniżać prognozy wzrostu gospodarczego na świecie. Nie dowiemy się, czy ten mniejszy deficyt wynika z jego upchnięcia w 2010 roku, co już wielokrotnie czyniono w poprzednich latach, czy może wynika z wypchnięcia deficytu budżetowego do ZUS i samorządów. Nie dowiemy się, bo takie informacje mogłyby zaburzyć czytelność przekazu medialnego, jakim jest sukces obniżenia deficytu o 5 mld zł.
Drugim jest przeinaczanie faktów. Zabiegi księgowe będą przedstawiane jako oszczędności. Już w zeszłym roku mieliśmy tego przykład, gdy oszczędnością nazwano przesunięcie wydatków na drogi z budżetu do Krajowego Funduszu Drogowego – kwota 16 mld złotych. Teraz oszczędnością nazywa się skonsolidowanie rachunków budżetowych – na kwotę prawie 20 mld złotych (urosło z 14 mld planowanych na początek roku). Tym samym w ciągu dwóch lat rząd poczynił oszczędności na kwotę 36 mld złotych, a deficyt budżetowy wyniesie tylko 40 mld, więc gdyby nie oszczędności rządu, byłby dwa razy większy. Dobrze brzmi, prawda. Mogliby mnie zatrudnić do swojego zespołu PR.
Trzeci etap to brak merytorycznej dyskusji przed wprowadzeniem rozwiązań, bo taka dyskusja powoduje, że rząd przestaje kontrolować PR-owsko przekaz medialny, i sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Dyskusja ma być a la Putin, jak podczas spotkania z OFE. Przekaz medialny był taki, premier mówi, a OFE słuchają, salutują i wykonują. Tak samo ma być z dyskusją budżetową, ekonomiści (stawiani tu i teraz w jednym szeregu z wariatami) mają nie przeszkadzać w mądrym rządzeniu. A mądre rządzenie polega na tym, że ważny minister bąknie w radiu lub telewizji, że ewentualnie nie można wykluczyć rozpoczęcia rozważań nad wstępną koncepcją procesu uruchomienia podwyżki podatków, a w piątek zarząd jedynie słusznej partii podejmuje decyzję o podwyżce VAT z 22 do 25 procent. Podobnie będzie w przypadku rozwiązań budżetowych, ekonomiści przeszkadzają w przekazie medialnym tym, którzy przecież wiedzą najlepiej. A przekazu medialnego zniknie fakt, że pomimo przyspieszenia wzrostu w 2010 roku z 1,8 do ponad 3 proc. deficyt w finansach publicznych wzrósł z 7,1 proc. PKB do prawie 8 proc. PKB.
Czwarty etap to czujne reagowanie na temperaturę mediów. Jak się pojawi jakiś krytyczny wątek, to trzeba szybko reagować. Rok temu obiecano redukcję etatów w administracji o 10 proc., a według danych GUS zatrudnienie w administracji wzrosło o 26 tys. etatów. Dostałem e-mail z kancelarii premiera, że gros tego wzrostu wynika ze zmian definicyjnych, ale nie uwierzę, dopóki nie zobaczę profesjonalnie zrobionej analizy wzrostu zatrudnienia w administracji w minionych pięciu latach, według GUS to zatrudnienie wzrosło o 100 tys. osób. Dlaczego tak ważnej decyzji nie ma w wieloletnim planie finansowym Państwa opublikowanym w sierpniu? Bo wtedy jeszcze tego nie planowano, po prostu macherzy od PR zareagowali na burzę medialną, która wybuchła w sierpniu.
Ekonomiści zwani tu i teraz wariatami będą uważnie czytać projekt budżetu. Mamy specjalne okulary, które przenikają przez PR-owskie zniekształcenie rzeczywistości.































~Tym2010-09-06 16:10
Nie ujmując panu profesorowi - o tym, że rząd robi PR wszyscy wiedzą.
Wolałbym, żeby ekonomista odniósł się merytorycznie do projektu budżetu, bo od ocen politycznych specjalistów jest aż nadto.
~mentor2010-09-06 14:27
ww i będziesz w końcu miał ten krach i katastrofę jak rząd PO się nie opamięta.
~ww2010-09-06 14:03
Rybiński to jeden z najbardziej sfrustrowanych analityków w Polsce.
Odkąd go czytam, to zawsze wieszczy krach i katastrofę.
~Baltazar2010-09-06 10:19
Panie Rybiński; nie po to przejęto media publiczne żeby powstała jakaś wrzawa na temat budżetu, wszystkie media walą teraz jednym frontem w Kaczyńskiego ale to już chyba słabo działa bo poparcie mu nie spada choć kto wie mogloby być większe. Dobra publicystyka ostała się tylko w TV Trwam ale i tym się w końcu dobiorą i będzie po licencji. Kto wie może nawet Putin będzie przyjeżdzał do Tuska po nauki, wszak przyjaźń się zacieśnia
~ups2010-09-06 10:13
Wreszcie ekonomiści zaczynaja przemawiać ludzkim głosem. Chyba uruchomili myslenie. Wczesniej jakoś nie za bardzo bylo to widoczne. PR -owski terror to zafundowała nam PO. Program bardzo skuteczny na polskich tandetnych głąbów
~sb2010-09-06 09:10
to wina spekulantów.To słowa ministra rolnictwa sawickiego???
~Zbynio2010-09-06 09:01
Rząd wyznaje zasadę: Jeśli masz 1000zł długu to masz problem, jeśli masz
1 000 000 zł długu to bank ma problem.
~AZ z Oslo2010-09-06 08:35
Człowiek z ulicy ,który nie ma dostępu do informacji innej jak przez media nie wie komu wierzyć zwłaszcza gdy nie zna się na makroksięgowości. By zrozumieć co się dzieje warto sięgnąć do dokumentów władz lokalnych dostępnych przez internet. Zjawiska analogiczne do opisywanych mogą być bardziej zrozumiałe i czytelne w buchalterii gminy. Sztuka interpretacji wymaga tu jako intelektualnej bazy tylko zdrowego rozsądku .
~jazu2010-09-06 08:31
W uzupelnieniu. Wladza sie sama wyzywi. I przertwa. To znamy juz od czasow stanu wojennego i slynnej wypowidzi niejakiego urbana. Aby przetrwac niezbedna jest w tymcelu dykatura dyktowana checia prztrwania za wszelka cene. W koncu po nich chocby potop. Beztroska w szafowaniu publicznymi pieniedzy nie ma zadnego innego uzasadnienia poza jednym - przetrwac za wszelka cena, bez wzgledu na koszty.
Natomiast pytanie w jakim celu ma ta "wladza" przetrwac to juz zupelnie inna kategoria.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!