Dziennik Gazeta Prawana logo

Papież Franciszek krytykuje libertarianizm. Czy faktycznie jest się czego bać?

14 maja 2017, 20:42
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
papież Franciszek
papież Franciszek/PAP/EPA
Libertarianizm to ideologia. Ale to ideologia, w imię której nie można grabić, gwałcić i zabijać. Zamiast nią straszyć, lepiej ją zrozumieć.

Dobry katolik powinien bać się tylko jednego. Boga, rzecz jasna. Ewentualnie jeszcze libertarianizmu. To najnowsza sugestia papieża. - przestrzega Franciszek w kwietniowym liście skierowanym do członków Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. Jego zdaniem

Czy faktycznie jest się czego bać?

Nie. Jakby chcąc udowodnić, że dogmat o papieskiej nieomylności słusznie dotyczy wyłącznie wiary i obyczajów, w ocenie libertarianizmu papież Franciszek myli się podwójnie. Po pierwsze, myli się w kwestii jego rzekomo rosnącej popularności, a po drugie - ważniejsze - myli się w rozumieniu tego, czym libertarianizm w ogóle jest. I to owo niezrozumienie budzi w nim strach. Co więcej, krytykując libertarianizm, papież szkodzi własnej sprawie, ponieważ potępia potencjalnie sojuszniczą filozofię. Bo, drodzy czytelnicy, libertarianizm spełnia wszelkie kryteria, by stać się nowym humanizmem, który odpowiedziałby na problemy postmodernistycznego społeczeństwa.

Liberta... że jak?

Libertarianizm. Samo pojęcie zna pewnie każdy, kto od czasu do czasu otwiera gazetę. Ale czy to oznacza, że każdy wie, o co chodzi? Wątpliwe. Nonszalancka publicystyka określa mianem libertarian wszystkich zwolenników wolnego rynku, a czasem nawet traktuje libertarianizm jako po prostu synonim neoliberalizmu, czy - o zgrozo! - libertynizmu. Aż się prosi o sprostowanie. Libertarianizm nie oznacza doktryny globalizacji opartej na przyjętym w latach 80. konsensusie waszyngtońskim. Nie jest więc neoliberalizmem. Nie jest to także filozofia swobody seksualnej i negacji tradycyjnej obyczajowości. Nie jest więc libertynizmem.

Czym więc jest? Trudno odpowiedzieć w skrócie i jednoznacznie, bo to raczej wspólna nazwa wielu różnych poglądów niż jednego raz na zawsze zdefiniowanego. Słusznie kojarzy nam się z obroną wolnego rynku i kapitalizmu, z walką z nadmiernie rozrośniętym państwem, opresyjnym rządem czy redystrybucją socjalną, z ekonomistą Miltonem Friedmanem, politykiem Ronem Paulem, a czasami nawet z Januszem Korwin-Mikkem. Ale nie prorynkowość stanowi istotę libertarianizmu. To znacznie szerszy sposób myślenia – libertarianizm ma swój stosunek nawet do edukacji, aborcji czy więziennictwa (choć nie każdy libertarianizm ten sam). Ale jego istotą w każdej odmianie jest zasada nieagresji, którą niektórzy wywodzą z myśli słynnego filozofa angielskiego XVII w. Johna Locke'a. Głosi ona dosłownie rozumiany zakaz używania przemocy fizycznej i fizycznego przymusu wobec bliźnich. W wersji dla papieża: rdzeniem libertarianizmu są przykazania "Nie kradnij" i "Nie zabijaj". Za libertariański można uznać każdy pogląd na organizację życia społecznego, który tę zasadę respektuje.

Niektórzy mówią, że w libertarianizmie chodzi o wolność, ale to nieprawda. Wolność jest w nim po prostu konsekwencją tego fundamentalnego ograniczenia. Co z nią zrobimy, to nasza sprawa, byleśmy nie wchodzili innym w drogę. Możemy nawet oddać się w niewolę albo założyć z ludźmi myślącymi podobnie do nas komunę i próbować zrealizować w niej socjalizm utopijny.

Faktem jest jednak, że powyższe to tylko możliwości teoretyczne, a w praktyce libertarianie wolności nie odrzucają, a afirmują ją. Uważają, jak pisał jeden z wybitnych przedstawicieli tego nurtu Murray Rothbard w "Manifeście Libertariańskim", że . Rothbard był pewien, że

Zdaniem wielu swoich zwolenników prawdziwość libertarianizmu w wymiarze gospodarczym ma charakter naukowy, bo uzasadniony teorią ekonomii. Ale libertarianizm nie jest naukowy, bo nauka zajmuje się opisem, a nie wartościowaniem. Libertarianizm to ideologia. Dobra ideologia. Wiem, że to brzmi jak oksymoron. Ideologie nie kojarzą się przecież z niczym dobrym, bo np. z nazizmem czy komunizmem. Tyle że libertarianizm to ideologia wyjątkowa, ponieważ w jej imieniu po prostu nie można popełnić okropieństw, które inne ideologie dopuszczają jako środki wiodące do celu. Zasada nieagresji nie pozwala libertarianom grabić, gwałcić i zabijać. Nie może istnieć libertariański Che Guevara, który dla osiągnięcia wyższych ideałów będzie strzelał ludziom w potylicę. Dlatego chilijski dyktator Augusto Pinochet, choć wprowadzał wolnorynkowe reformy i walczył z komunistami, nie mógłby być nazwany libertarianinem. Bo robił to, łamiąc raz po raz zasadę nieagresji.

Przekleństwo kuca

To jak to jest z dzisiejszą popularnością libertarianizmu?

Mogłoby się wydawać, że libertarianizm ma wszystko, co potrzeba, by porwać masy. Gwarantuje ludziom autonomię w działaniu, myśleniu i głoszonych przekonaniach, strzeże ich własności i pozwala na samorealizację. Udowodnił także swą praktyczną skuteczność. Jak zauważa Rothbard, to libertariańskie fundamenty w XVII w. wylano pod powstanie potęgi Stanów Zjednoczonych. - pisze Rothbard w "Manifeście...".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj