Tusk i Kaczyński naprawdę latają złomem?
- Fochy Marcinkiewicza. "Kazik uspokój się"
- Tusk: Nie chcę rozbrojenia bomb atomowych
- Prezydent jednak nie poleci "na pasażera"
- Tajny lot Marii Kaczyńskiej
- Tusk i Kaczyński znów kłócą się o wyjazd
- Loty prezydenta na wczasy kosztują miliony
- PiS rozlicza Tuska z limuzyn i samolotów
- Jak zawiezie premiera na szczyt
- Prezydent leci starym jakiem. Bez wstydu
- LOT wreszcie spłaca swoje długi
- Pasażerowie poturbowani przez turbulencje
- Dziecko kontrolerem lotów. Posłuchaj!
- Reanimowali rządowy złom. Ratownicy wracają
- Nieudana gruzińska misja Kaczyńskiego
- LOT zedrze z pasażerów za bagaż
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nie tylko Kwaśniewski traktował trunki jako zwyczajowy element wyprawy. – Podczas moich podróży podawano alkohol na pokładzie. Nie widziałem w tym nic złego, wszystko jest dla ludzi – mówi były marszałek Sejmu Maciej Płażyński. Ale problemy się zdarzały. Podczas jednego z lotów nad Zatokę Perską przedsiębiorcy zaczęli bawić się tak dobrze, że dziennikarze w końcu śpiewali naprędce ułożony kuplet. "Polski biznes nie żyje, nie żyje, nie żyje. Niech już więcej nie pije, nie pije, bęc". W końcu do przedziału wszedł prezydencki minister do spraw zagranicznych Andrzej Majkowski, który cieszył się opinią człowieka rozrywkowego, ale tym razem wycedził tylko przez zaciśnięte zęby: – Za godzinę lądujemy w Arabii Saudyjskiej, kraju muzułmańskim, w którym alkohol nie jest tolerowany.
Wkrótce po tym locie alkohol przestał być serwowany oficjalnie. Zdarzało się jednak i potem, że stewardesa podchodziła, mrugała okiem i pytała, czy podać colę. Oczywiście cola była z wkładką, opowiada Małgorzata Naukowicz z Radia Tok FM.
Podczas jednej z podróży Aleksandra Kwaśniewskiego pewien prezydencki urzędnik zaspał, "zmęczony zmianą czasu", i został na Cejlonie. Ale dziennikarze też nie zawsze byli święci. – Były osoby, za które reszcie było wstyd – mówi Jacek Czarnecki z Radia ZET. Jeden z dziennikarzy przypłacił nawet picie na pokładzie utratą pracy. Zdarzały się też loty, po których dziennikarzy nie wypuszczano z samolotu, dopóki VIP nie odjechał z Okęcia. To mogło oznaczać tylko jedno: stan powracającego polityka jest taki, że lepiej go nie pokazywać.
Naiwny jednak, kto myśli, że przesiadka VIP-ów z posowieckich tutków do nowoczesnych embraerów będzie się wiązała ze zmianą mentalną i oznaczała ostateczny koniec takich obrazków. Na pokładzie nowych samolotów znajdzie się przecież miejsce na barek.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!