Terroryści zaatakowali, bo w Polsce idą wybory
Dezercja jest najgorsza. Nie wycofamy wojsk - zapowiada premier w odpowiedzi na atak na polskiego ambasadora w Iraku. Czy na to liczyli zamachowcy? Gen. Stanisław Koziej, były wiceminister obrony, mówi dziennikowi.pl, że terroryści doskonale wiedzą, że zbliżają się wybory. I mogą chcieć wymusić decyzję o wyjściu Polski z Iraku.
- Zabity w Iraku Polak miał wkrótce wrócić do domu
- Polski patrol w Iraku wjechał na minę
- Cohen: Zamach miał zastraszyć Polskę
- Polacy ostrzelani w Iraku
- Ambasador Pietrzyk wybudzany ze śpiączki
- Zamość uhonoruje oficera Biura Ochrony Rządu?
- Terroryści do Polaków: Utopimy was w bagnie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dzisiejszy terroryzm to już nie są jakieś nieskoordynowane grupki. Doskonale wiedzą, że zbliżają się u nas wybory parlamentarne" - uważa generał Koziej. "Sądzę, że ten zamach miał miejsce także dlatego, że w ogóle wokół obecności w Iraku jest coraz więcej wątpliwości" - dodaje.
Ekspert od wojskowości przypomina sytuację w Hiszpanii. Zamach w Madrycie - przeprowadzony w okresie kampanii wyborczej - zupełnie zmienił wyniki głosowania. Utworzony po wyborach rząd Zapatero wkrótce wycofał wojska z Iraku.
Pamięta o tym też premier. Jarosław Kaczyński mówił dziś: "Najgorsza sytuacja jest wtedy, gdy terroryści wpływają na bieg wydarzeń w demokratycznym kraju". Ale zapowiedział, że to wydarzenie nie spowoduje wycofania polskich wojsk z Iraku. "To byłby poważny błąd" - przekonuje.
Wycofania z Iraku chcą LPR i Samoobrona. Bronisław Komorowski z PO mówił dziś, że jego partia jest za wypełnieniem dotychczasowych zobowiązań, ale z zastanowieniem nad podejmowaniem nowych.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!