PSL chce wyjaśnień od "dozorcy" Grasia
Czy sprawa niejasnych kontaktów rzecznika rządu Pawła Grasia z z niemieckim biznesmenem położy się cieniem na koalicję PO z PSL. Ludowcy uważają, że premier powinien zażądać wyjaśnień od swojego współpracownika. A nieoficjalnie dodają że gdyby chodziło o kogoś innego, to "już dawno poleciałaby jego głowa".
- Graś: Nie jestem niemieckim agentem
- Młodzi z PiS zbierają na lokum dla Grasia
- Nowak: PiS szuka dziury w całym
- Poseł PiS: Nie wierzę w tłumaczenia Grasia
- PiS o Grasiu: Chłopcy z PO kombinują
- Graś pilnował specsłużb i pracował u Niemca
- Poseł PiS donosi na rzecznika Tuska do CBA
- "Wstyd, że rzecznik polskiego rządu to cieć"
- Skarbówka wzięła się za ministra Grasia
- Rzecznik Tuska jest dozorcą u Niemca
- Tusk zadowolony z postawy życiowej Grasia
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"To zadziwiająca historia i niespotykana forma biznesowo-przyjacielskiej współpracy. Trzeba pamiętać, że mówimy o bardzo doświadczonym polityku, który był przymierzany do służb specjalnych. Ktoś taki powinien mieć czyściutką kartotekę majątkową i żadnych znaków zapytania w życiorysie - mówi "Super Expressowi" jeden z liderów PSL Janusz Piechociński.
>>> Graś pilnował specsłużb i pracował u Niemca
I podkreślił, że Graś powinien złożyć premierowi szczegółowe wyjaśnienia. "Wówczas szef rządu powinien publicznie powiedzieć: wszystko jest w porządku albo jest źle i wyciągnąć stosowne konsekwencje"- mówi Piechociński.
Inny z polityków PSL jest przekonany, że otoczenie premiera celowo nie reaguje na ujawnioną przez "SE" aferę Grasia. "Gdyby chodziło o innego polityka PO lub kogoś od nas, już dawno poleciałyby głowy" - przekonuje.
W ubiegłym tygodniu "Super Express" ujawnił, że Paweł Graś nic nie płaci za wynajmowanie willi, w której mieszka od prawie 13 lat, a która należy do obywatela Niemiec. Wczoraj gazeta podała, że rzecznik rząd nie musi nawet płacić rachunków - robi to za niego spółka należąca do Paula Roglera.
>>> PiS o Grasiu: Chłopcy z PO zawsze kombinowali
Paweł Graś od 2003 roku był członkiem zarządu spółki Agemark, która należy do Roglera. Wczoraj "Rzeczpospolita" ujawniła, że zrezygnował z posady dopiero w marcu 2009 roku, gdy został rzecznikiem rządu. A to oznacza, że pracował w tej spółce, gdy był ministrem-koordynatorem do spraw służb specjalnych.
Jak się tłumaczy Graś? Twierdzi, że złożył rezygnację, tylko nie odnotował jej Krajowy Rejestr Sądowy.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!