Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Bandyci oskarżają polityków. Czy kłamią?

2009-08-05 | Ostatnia aktualizacja: 03:02 | Komentarze: 0 | skomentuj
Bandyci oskarżają polityków. Czy kłamią?

Bandyci oskarżają polityków. Czy kłamią? Fot. PIOTR KOWALCZYK / Inne

Więcej niż co trzeci gangster, który został świadkiem koronnym, twierdzi, że na swojej przestępczej drodze spotkał wyższego urzędnika państwowego: posła, senatora, wojewodę czy ministra. Czy można im wierzyć? Czy mówią tak, by wkupić się w łaski śledczych, którzy zajmują się ich sprawą.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

85 procent świadków koronnych twierdzi, że ich gang miał na usługach skorumpowanego policjanta. Więcej niż co trzeci, że spotkał skorumpowanych wyższych urzędników. Tak wynika tak z badań byłego wiceszefa MSWiA Zbigniewa Rau, do których dotarła "Rzeczpospolita".

Połowa ankietowanych świadków koronnych uważa, iż mafia ma znaczny wpływ na lokalne władze - burmistrzów i wójtów. Blisko połowa oceniła go jako bardzo duży, lub duży. Na dalszych miejscach świadkowie wskazywali na łapówkarzy wśród celników i pracowników banków.

Pierwsi świadkowie koronni pojawili się w Polsce w 1998 roku. Dotąd złożyli zeznania w blisko 3 tysiącach spraw. Zeznania najbardziej znanego z nich - Jarosława S. pseudonim Masa pozwoliły rozbić gang pruszkowski.

Co o tych danych sądzą policjanci? Ich zdaniem, zeznania świadków koronnych są często niewiarygodne. Bandyci np. obciążają policjantów, którzy ich ścigali, lub urzędników, którzy nie dali się im przekupić. Robią to z zemsty lub po to, by wkupić się w łaski prokuratorów i nadać swoim sprawom "wyższy status".

Wspomniany "Masa" oskarżył o współpracę z gangsterami komisarza Piotra W. - jednego z najlepszych oficerów Centralnego Biura Śledczego. Policjanta zatrzymano, chociaż nie było żadnego dowodu potwierdzającego jego winę - oprócz słów "Masy". Przesiedział 18 miesięcy za kratkami. W końcu wypuszczono go dopiero wtedy, gdy podczas jednego z przesłuchać "Masa" powiedział, że... "żartował". Mimo to nie stracił statusu świadka koronnego. Tę sprawę opisała m.in. "Gazeta Policyjna".

>>>Przeczytaj, co policjanci myślą o rewelacjach świadków koronnych

TOKU
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «