Lis przekonywał w TOK FM, że słowa Ziobry tak naprawdę miały "psuć krew prezesowi". A była wcześniej starannie przygotowana. "Z tego co słyszałem, w samolocie do Brukseli panowie Kurski i Ziobro naradzali się dość głośno. Koledzy eurdeputowani już parę dni wcześniej wiedzieli, że taka akcja będzie wykonana" - relacjonował redaktor naczelny "Wprost".

Dodał, że jest to kontynuacja strategii, podjętej wespół z "dyrektorem biznesmenem z Torunia". "Pomysł jest taki, żeby radykalnie pojechać w prawo, uniemożliwić PiS-owi pójście w stronę środka i zajęcie się na poważnie sprawami społecznymi czy gospodarczymi. Im gorszy wynik wyborczy, tym łatwiej będzie skoczyć na pana prezesa po wyborach. Bo to operacja przedwyborcza, ale nastawiona na okres po wyborach" - spekulował Lis.

>>> Co Zbigniew Ziobro powiedział w Strasburgu? Czytaj więcej >>>