- Nie możemy w żaden sposób pozwolić, by wspólnota międzynarodowa przez nową Jałtę zaakceptowała aneksję Krymu lub innych części terytorium Ukrainy, a chyba do tego zmierza dzisiaj polityka Moskwy - powiedział premier Donald Tusk dziennikarzom.

W niedzielnym referendum na Krymie ponad 90 proc mieszkańców opowiedziało się za przyłączeniem do Rosji. Społeczność międzynarodowa i sama Ukraina nie uznały ważności referendum, a mimo tego Krym proklamował niepodległość, a Władimir Putin podpisał dekret, na mocy którego Rosja uznała Krym za suwerenne państwo.

Co się dzieje na Krymie? czytaj relację na żywo w dziennik.pl>>>

Tusk zastrzegł, że wojna jest rozwiązaniem ostatecznym i najgorszym.

- Nikt nie pójdzie na wojnę dlatego, ze ktoś w Polsce będzie do tego nawoływał. Mądra polityka jest od tego, żeby unikać wojny osiągając swoje cele.

W wywiadzie dla Tok FM Tusk wyjaśniał, że Polska nie może być uznawana za twórcę kłopotów z powodu własnej, narodowej doktryny.

Polska musi mieć własne interesy, ale umiejętnie wpisywać je w interesy Zachodu. Bo największym zagrożeniem w politycznej konfrontacji z Rosją byłoby osamotnienie Polski i brak zrozumienia naszego poglądu na Wschód, Rosję, Ukrainę w innych stolicach europejskich i Waszyngtonie. To warunek sine qua non prowadzenia skutecznej polityki, chociaż ona nadal pozostanie polityką trudną. Widać wyraźnie, że świat Zachodu nie jest zdeterminowany do drastycznych akcji - powiedział premier.

Premier zaprzeczył też, jakoby używał retoryki PiS przy okazji ukraińskiego kryzysu.

- To propagandowa klisza PiS, który uważa, że sytuacja na wschód od nas jest dobrym pretekstem, by znowu dowalić rządowi. Wytrzymali w tym pokoju politycznym, solidarności z polskim rządem kilka dni. Można się było niestety tego spodziewać. Nasza polityka, jeśli chodzi o kwestie wschodnie, jest czymś dokładnie odwrotnym od tego, co proponowali Kaczyńscy. I dzięki temu jesteśmy skuteczniejsi niż poprzednicy.

Zdaniem Tuska, gdyby Polska "szarżowała", jak proponował Jarosław Kaczyński, stracilibyśmy szansę wpływania na wspólne zachowania całej Unii Europejskiej. - Dzisiaj większość państw Unii nie chce żadnej awantury z Rosją. To powoduje, że polityka wschodnia jest trudniejsza niż kiedykolwiek wcześniej - powiedział premier w Tok FM.

Propozycje swojego politycznego oponenta, Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że nie musimy kupować z Rosji ropy, gazu, bo damy sobie radę, nazwał niepoważnymi. Zdaniem Tuska prezes PiS czuje się odpowiedzialny za swoje projekty polityczne, ale nie za państwo i interesy Polaków.

- To my musimy szukać rozwiązań, które nie zrujnują polskiej i europejskiej gospodarki, które nie spowodują, że będziemy sami ze swoimi bojowymi hasłami. Bo nie jest sztuką zbudować ekskluzywną, ale dramatycznie niebezpieczną pozycję dla Polski. Sztuką jest budować taką presję na Rosję, aby sytuacja nie skończyła się katastrofą, tylko powstrzymaniem Rosji od agresywnych kroków wobec Ukrainy. To jest dziś nasz plan.

Jak, Twoim zdaniem, konflikt na Ukrainie odbije się na Polsce?