"Gazeta Wyborcza" podkreśla, że należy do niego podchodzić ostrożnie. Bo poza tym, że jednym z podejrzanych jest Łukasz N., menedżer restauracji "Sowa i Przyjaciele", prokuratura i ABW nie udzielają żadnych informacji.

Media podawały, że Łukasz N. miał "wsypać" w sprawie podsłuchów dziennikarza "Wprost" Piotra Nisztora. Miał on menedżerowi przekazać sprzęt do nagrywania.

Jednak prokurator, który zna akta śledztwa zaprzecza.

Nie ma czegoś takiego w protokole. On był raczej oszczędny w słowach. Nie podał wspólników. Wersję o dziennikarzu forsuje ABW, być może powiedział im coś poza protokołem - powiedział "Gazecie Wyborczej" śledczy.

Według ABW grupę, która namówiła menedżera do podsłuchiwania i wyposażyła go w sprzęt, tworzyli: poseł PiS (podano nam jego nazwisko) kilku oficerów BOR zwolnionych ze stanowisk (wśród nich major Dariusz P., były szef oddziału zabezpieczenia i ochrony) oraz wspomniany już dziennikarz, który jest znajomym majora i posła i który w swojej karierze często publikował teksty na podstawie stenogramów z podsłuchów - czytamy na wyborcza.pl

CZYTAJ TAKŻE: Mecenas "Wprost" w prokuraturze. Przekazał nagrania z afery podsłuchowej>>>

ZOBACZ TAKŻE: Kaczyński: Wcześniejsze wybory, kamery w lokalach wyborczych>>>