Tusk z gospodarską wizytą. Jak Gierek
PR-owcy premiera przeszli samych siebie. Donald Tusk przyjechał na parapetówkę do wsi Sieroniowice, którą rok temu zniszczyła trąba powietrzna. Pieniądze na odbudowę dał rząd. Premier zjadł ciasto i wypił szampana. Przypominało to "gospodarskie wizyty" Edwarda Gierka z lat 70.
- Trąba powietrzna zniszczyła wieś
- Gierek: "Solidarność" powstała dzięki ojcu
- Nie ma na pielęgniarki, jest na molo
- "Nasz autokar latał w powietrzu"
- Po burzy kobieta zginęła w pożarze domu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zanim premier zjadł słodycze i napił się szampana, spotkał się z mieszkańcami opolskiej wsi, która odbudowuje się po zniszczeniach. Choć wizyta była starannie zaplanowana, nie wszystko przebiegło zgodnie z planem.
>>> Tusk: Nikt nie może zostać bez pomocy
Jeden z mieszkańców zaczął się bowiem żalić premierowi, że nie otrzymał wystarczającej pomocy, by odbudować swoje gospodarstwo. Donald Tusk najpierw słuchał go z marsową miną, a potem zapytał przedstawiciela lokalnych władz: "Jakie są problemy formalne?".
Gdy ten zaczął nieskładnie tłumaczyć, niezadowolony i znudzony szef rządu rzucił: "Wy tu się dogadujcie, a ja idę dalej".
Donald Tusk zaszedł do jednego z domów, który został odbudowany po zniszczeniu przez trąbę powietrzną. To była owa słynna "parapetówka". Premier zjadł ciasto i napił się szampana. Chwilkę pogawędził z gospodarzami, ale atmosfera była raczej "drętwa".
Premier przeszedł do kolejnego domu. Tu zdjął marynarkę i znów skosztował ciastka. Oraz dopytywał się, od kiedy można było w wyremontowanym domu zamieszkać. Towarzyszył mu "przyboczny" - wicepremier Grzegorz Schetyna.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!