Dziennik.plŚwiat

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Jak fotografia traciła niewinność

2010-03-20 | Ostatnia aktualizacja: 21:56 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Disneyland zamiast starówki wydaje się raczej śmieszny niż szkodliwy.
Najbardziej ośmieszył samą kandydatkę. W przeszłości politycy za pomocą zdjęć próbowali manipulować zbiorową pamięcią. Stalin wycinał z fotografii swoich wrogów. To samo zlecał Mao Zedong. Wiadomo też, że ze zdjęcia zrobionego w 1937 r. Hitler kazał usunąć Goebbelsa. Współczesne przykłady to też próba oszukania widzów. Badania kilku psychologów opublikowane w czasopiśmie naukowym Applied Cognitive Psychology pokazują, że nasza pamięć może być zmieniona przez przerobione komputerowo zdjęcie. Badacze pokazywali uczestnikom tamtejszych wydarzeń różne fotografie z protestu na placu Tiananmen w 1989 r. Część oglądała prawdziwe fotografie. Część - fałszywe, które pokazywały większą liczbę uczestników. Co ciekawe, ten wygenerowany komputerowo obraz stawał się ich wspomnieniem. Tak jakby wydarzył się naprawdę. Drobny retusz nie jest więc taki niewinny, jak nam się wydaje.

Tak samo wpływa na nasze indywidualne wspomnienia?
Nie poznałem rozwodników, którzy wymazują swoich byłych małżonków ze wspólnych fotografii z wakacji, ale myślę, że to prawdopodobne. Podobnie jak szpanowanie zdjęciami z miejsc, w których nigdy nie byliśmy. W ten sposób byle oszust może łatwo uwiarygodnić swój wyssany z palca życiorys. Taki jest skutek uboczny fotografii cyfrowej, którą wszyscy przecież pokochali. Trzeba przyzwyczaić się do myśli, że tak jak używamy programów antywirusowych czy antyspamowych, będziemy używać programów wykrywających fałszerstwa fotograficzne.

Jak działają takie programy?
Gdy tworzyłem mój program, starałem się myśleć jak oszust - grafik, który ma zamiar na przykład sfałszować dowody w sprawie rozwodowej. Spędziłem setki godzin nad komputerem. Zmieniałem szczegóły, dodawałem elementy, wycinałem fragmenty. Potem szukałem rozwiązań informatycznych, które te sztuczki wykryją. Zdjęcie zrobione w technologii cyfrowej to zbiór pikseli. Dla komputera oznacza to pewną liczbę cyfr. Jeśli coś się tym zbiorze zmieni, zostają ślady. Najlepsi fałszerze potrafią je zatrzeć. Dlatego program bada też całą masę innych szczegółów. Na przykład światło. To z nim jest najwięcej problemów przy obróbce zdjęć. Nawet najlepszym grafikom nie zawsze udaje się równomiernie je rozłożyć. Albo tak pozmieniać detale, żeby odpowiednio odbijało się w oczach fotografowanych osób. Jest jeszcze więcej szczegółów. Tworzenie takich programów to ciągła gra z fałszerzami.

Jaki jest wynik?
Nie najgorszy. Niedawno zostałem poproszony o ekspertyzę w największej sprawie o pedofilię w Szkocji. Oskarżono w niej szajkę ośmiu mężczyzn. Głównymi dowodami były fotografie. A raczej setki tysięcy fotografii, które oskarżeni robili nieletnim, a potem przesyłali sobie przez internet. Próbowali udowodnić, że choć zdjęcia znalazły się na ich komputerach, wcale ich nie robili. Dzięki skomplikowanej technologii udało się ustalić, kto zrobił dane zdjęcie. Dotarliśmy do takich szczegółów jak numery seryjne aparatów. Obrońcy nie przewidzieli, że w ogóle będzie to możliwe. Oskarżonym nie udało się uniknąć kary.

*Hany Farid, najbardziej znany w USA badacz fałszerstw w fotografii cyfrowej, szef badań nad obrazem Image Science Group w Dartmouth College w Stanach Zjednoczonych, biegły sądowy, autor oprogramowania wykrywającego oszustwa w fotografii

Maja Gawrońska
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia1234

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«