Rada Bezpieczeństwa ONZ wzywa do zawieszenia broni, ale Izrael ma te apele za nic. W nocy samoloty zbombardowały kilka miast, a czołgi przesunęły się w głąb Libanu. I po raz kolejny na południu izraelscy żołnierze starli się z bojownikami Hezbollahu. Jest wiele ofiar.
Rano armia ogłosiła, że rozszerza ofensywę. Co oznacza, że kolumny pancerne dostały zielone światło i ruszyły na północ Libanu. Zatrzymały się co prawda 11 kilometrów od granicy, ale nie było to zwykła demonstracja siły. Te kilka kilometrów żołnierze opłacili ciężkimi walkami z Hezbollahem. Bojownicy twierdzą, że zabili kilku Izraelczyków. Tego armia nie potwierdza.
W odwecie za atak Hezbollach wystrzelił kilkanaście rakiet w kierunku Izraela. Nie wiadomo, jakie wyrządziły straty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|