Białoruś żyje w strachu przed atakiem ptasiej grypy. Prezydent-dyktator tego kraju Aleksander Łukaszenka - by uspokoić obywateli - stworzył armię weterynarzy i rozkazał im ćwiczyć walkę z epidemią.
Ciężki trening weterynarze przeszli we wsi Jaroszówka, 55 kilometrów od Mińska. Ubrani w specjalne kombinezony odkażali teren, badali ptaki, ewakuowali ludność. Wszystko na niby, ale by ćwiczenia wyglądały jak najbardziej realistycznie, musieli też zabić kilka ptaków.
Nie wiadomo, czy Łukaszenka był zadowolony z wyników treningu. Pewne jest jedno - ptasia grypa jest coraz bliżej Białorusi. W zeszłym tygodniu ogniska choroby pojawiły się już pod Moskwą. Lekarze badają w Rosji ok. 30 osób, które mogły zarazić się groźnym dla ludzi wirusem H5N1.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|