Nad Pakistanem wisi groźba rewolucji
Amerykański prezydent George Bush zapowiedział, że wybory w Pakistanie mają być wolne i demokratyczne. Ale USA muszą się liczyć z tym, że władzę straci Pervez Musharraf, a to byłaby dla nich zła wiadomość.
- Talibowie napadli na cywilny konwój
- Atak amerykańskiego samolotu bezzałogowego, 20 ofiar
- Dramatycznie rośnie liczba ofiar krwawych zamachów
- Samobójca wysadził się na posterunku policji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W Pakistanie wrze, bo zbliżają się wybory prezydenckie. Przy władzy chce się utrzymać generał Musharraf (na zdjęciu z lewej), który w 1999 roku przejął władzę w wyniku bezkrwawego zamachu stanu.
Jednak problem w tym, że prezydent nie radzi sobie ze zwalczaniem talibów i członków Al-Kaidy działających wzdłuż granicy z Afganistanem. Dlatego krajowi grozi rewolucja.
Musharraf chciał już nawet wprowadzić stan wyjątkowy, ale odwiodła go od tego szefowa amerykańskiej dyplomacji. Prezydent liczył, że stan wyjątkowy ułatwiłby radzenie sobie z coraz
trudniejszą sytuacją polityczną w kraju.
Tymczasem sojusznicze Stany Zjednoczone stawiają twarde warunki. Prezydent USA George Bush powiedział dziennikarzom, że prezydent Pakistanu Pervez Musharraf musi przeprowadzić w swym kraju wolne wybory prezydenckie, współpracować w sferze wywiadu i rozprawić się z islamskimi terrorystami. Jeżeli jednak Musharraf ma faktycznie tak niskie poparcie, jak wskazują sondaże, to USA będą
musiały przełknąć gorzką pigułkę i zaakceptować kolejny, być może wyjątkowo krwawy przewrót. Bo po władzę mogą sięgnąć islamiści.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!