Białoruś trochę zastępuje Rosję w kwestii eksportu niektórych towarów, dodała doktor Mieńkowska-Norkiene. Po pierwsze - Łukaszenka nie odciął się od Unii zupełnie, nie wprowadził embarga na wszystkie produkty. Po drugie - Unia Europejska ma nadzieję, że Białoruś "przechyli" się proeuropejsko. Zdaniem eksperta, nadzieja nie jest taka płonna, dlatego że Łukaszenka będzie szukał możliwości wszędzie i nie chce już chyba być całkowicie utożsamiany z Putinem.

Jednym z ważniejszych tematów szczytu w Mińsku ma być bezpieczeństwo energetyczne. W obliczu konfliktu na Ukrainie i zbliżającej się zimy narasta problem, z którym musi sobie poradzić cała Unia - stwierdziła doktor Mieńkowska-Norkiene.

Wszyscy komisarze unijni jadą do Mińska tak naprawdę, żeby potwierdzić Rosji - mamy świadomość tego, że możecie zakręcić kurek, nie róbcie tego, my będziemy próbowali sytuację stabilizować. Nie będziemy wprowadzali ostrych sankcji, pomimo, iż te sankcje w powietrzu wiszą - podkreśliła. Zdaniem doktor Mieńkowskiej-Norkiene jest to kolejny akt ugłaskiwania Rosji, ale jednocześnie pokazania Ukrainie, że w razie gdyby była trudna sytuacja, to przynajmniej będzie na Ukrainie ciepło zimą. 

W trakcie szczytu zaplanowane jest spotkanie Władimira Putina z Petro Poroszenką. Zdaniem eksperta, może się okazać, że pojawią się pomysły ze strony Putina tylko dla uszu Poroszenki, które jeśli się już pojawią, będą miały raczej charakter pomysłów nie do odrzucenia. Dzieje się tak dlatego, że to są partnerzy o bardzo nierównej pozycji - podkreśliła doktor Mieńkowskia-Norkiene. Ukraina, żeby ustabilizować sytuację w swojej wschodniej części zwłaszcza zimą, musi przyjmować tego typu propozycje ze strony Rosji - stwierdziła .

Według gościa Polskiego Radia 24, ewentualne propozycje ze strony Putina, mogą przykrywać jakieś inne groźne dla Ukrainy działania. Dlatego do przełomu w stosunkach rosyjsko-ukraińskich podczas szczytu w Mińsku zapewne nie dojdzie - podsumowała doktor Mieńkowska-Norkiene.