Zatłukł cegłą rywala z gry komputerowej
Strzał w głowę - tak zwany headshot - to najszybszy sposób na zabicie rywala w popularnej grze komputerowej "Counter-Strike". W Rosji 14-letni chłopak zatracił granicę między fikcją a rzeczywistością. Nie zniósł porażki w grze, więc wziął cegłę i tłukł nią rywala w głowę tak długo, aż zabił - donosi rosyjski portal strana.ru.
- Podkarpacka masakra piłą mechaniczną
- Igrzyska komputerowych gier
- Włącz komputer, wyłącz mózg
- Wzorował się na filmach i grach, kochał Hitlera
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
14-letni Sasza był z siebie bardzo zadowolony. Tej nocy rozgrywka w Counter-Strike'a szła mu rewelacyjnie. Precyzyjnymi strzałami w głowę "zdejmował" kolejnych przeciwników, wzbudzając przy tym podziw kolegi Ilji, z którym grał w kafejce internetowej w Nowosybirsku. Szło dobrze, dopóki do lokalu nie wszedł trzy lata starszy "ekspert" od "CS'a", Alexei.
Gdy Alexei dołączył do sieciowej gry, dobra passa Saszy skończyła się. 14-latek szybko stracił cierpliwość i zaczął krzyczeć na starszego kolegę. Ten nie pozostał dłużny i wirtualni żołnierze zaczęli się nawzajem wyzywać. Zapowiadało się na bójkę, ale wtedy adwersarzy rozdzielił pracownik kafejki.
O trzeciej nad ranem Sasza z Ilją opuścili lokal. Nie poszli jednak do domu. Zdecydowali, że zakończą grę "w dorosły sposób". Gdy kilkanaście minut później z kafejki wyszedł Alexei, Sasza przewrócił chłopaka na ziemię. Butem wdeptał jego głowę na trzydzieści centymetrów w błoto i zaczął uderzać w nią cegłą.
W czasie bójki Ilja stał obok i z zainteresowaniem obserwował, jak krew Alexeia rozbryzguje się na ulicy. Gdy 17-latek był już martwy, chłopcy rozeszli się do domów. Ciało ofiary znalazła nad ranem wyprowadzająca psa kobieta.
Gry trenują morderców?
W kwietniu 2007 roku student Virginia Tech Cho Seung-hui zastrzelił 32 osoby, a następnie popełnił samobójstwo. Krwią niewinnych ludzi zapisał się jako sprawca największej szkolnej masakry w historii Stanów Zjednoczonych. W lutym 2008 roku w strzelaninie na Northern Illinois University Steven Kazmierczak zastrzelił pięciu ludzi, po czym się zabił.
W obu przypadkach amerykański prawnik Jack Thompson przekonywał, że studenci, którzy zabijali kolegów, byli zainspirowani grą "Counter Strike". Nie potrafił tego jednak udowodnić, wobec czego w "CS'a" codziennie grają dziesiątki tysięcy młodych ludzi.
W 2007 roku brazylijski sąd federalny zakazał sprzedaży gry "Half Life - Counter Strike". Sędzia argumentował, że gra "burzy ład społeczny, podważa demokratyczne wartości i zagraża bezpieczeństwu publicznemu".
To jednak osobliwość, bo na rynku wciąż pojawiają się nowe gry uczące zabijać w coraz bardziej wymyślny i realistyczny sposób. W porównaniu z nimi, Counter Strike to już klasyk gatunku, który nie robi na nikim wrażenia.
Sasza i Alexei potrafili grać całą noc
Dla większości ludzi gry komputerowe to doskonała i nieszkodliwa zabawa. Normalny człowiek, po strzelaniu w wirtualnego przeciwnika, nie wychodzi na ulicę z siekierą. Niestety, od czasu do czasu zdarzają się gracze, którzy przekraczają granicę zabawy.
"Strana" pisze, że Sasza pochodził z przeciętnej rosyjskiej rodziny. Był jedynakiem i kiepskim uczniem, który sprawiał problemy wychowawcze. Z kolei Alexei - mimo młodego wieku - był już samodzielny. Wraz z ojcem pracował w przedszkolu. Jednak nie potrafił zaoszczędzić zarobionych pieniędzy, bo wszystko przepuszczał na grę w lokalnej kafejce. Podobnie jak Sasza, potrafił spędzić całą noc w wirtualnej rzeczywistości.
14-latek od razu przyznał się do zamordowania kolegi i opowiedział przebieg wydarzeń. Z powodu żałoby, jego szkołę zamknięto na jeden dzień. Jego i Alexeia łączyła miłość do zabijania wirtualnych przeciwników. Poróżnił odbiór rzeczywistości.




































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!