Terror w Budapeszcie, Węgrzy w panice
Węgrzy są przerażeni. Nie dość, że mają kłopoty z gospodarką, to jeszcze zagrażają im terroryści. Budapesztańska policja zdradziła, że zdetonowała trzy bomby, które miały wysadzić dworzec. Cudem nikt nie zginął. Podobnie jak kilka dni temu, gdy znaleziono odbezpieczony granat przed siedzibą rządzącej Partii Socjalistycznej.
- Polska szykuje się na atak brudną bombą
- MFW pomoże forintowi. Zyska też złotówka?
- Na ile zaraźliwa jest węgierska grypa
- Węgry: koniec życia na kredyt
- Skrajna prawica z całej Europy łączy się
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na ulicach czuje się atmosferę grozy. Skrajna prawica odgraża się, że będzie atakować rządowe gmachy. To dlatego ministerialne mury odgrodzono blokami z betonu. Rządzący obawiają się
nie tylko terrorystów, ale też zwykłych ludzi. Masowe manifestacje Węgrów - wyrażających w ten sposób swe niezadowolenie z nieudolnych rządów - to już niemal węgierska
specjalność.
Co roku, w rocznicę rewolucji z 1956 roku, tłumy wylegają na ulice, co niestety czasami kończy się tragicznie. W zeszłym roku w starciach z policją rannych zostało 19 osób. W tym roku policja uzbroiła się w armatki wodne i gazy łzawiące. Rządzący tłumaczą, że wytaczają taką broń przeciwko manifestantom, bo wśród nich roi się od terrorystów. Dowód? Policja
zatrzymała grupę nacjonalistów uzbrojonych w koktajle Mołotowa.
Bomby znalezione pod budapesztańskim dworcem były schowane w samochodzie osobowym. Były uzbrojone w czasowy zapalnik.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!