"Facet w turbanie mógłby ją przestraszyć. Ona nie jest przyzwyczajona do Azjatów" - powiedziała Mason rozmawiając z firmą taksówkarską. Gdy zrobiła się z tego afera, dziennikarka zapierała się, że nie jest rasistką - pisze brytyjska gazeta "Daily Mail".

Kobieta tłumaczyła, że chodziło jej tylko o to, by córka nie czuła dyskomfortu podczas jazdy taksówką. Kierownictwa BBC takie tłumaczenia nie przekonały - Sam Mason wyleciała z pracy.