Katastrofa lotnicza w Nowym Jorku
Najpierw do wody wpadło strzaskane skrzydło, potem samolot. "Helikopter runął jak kamień" - opowiadają świadkowie, którzy widzieli zderzenie samolotu ze śmigłowcem nad rzeką Hudson w Nowym Jorku. Dziewięć osób z obu maszyn nie miało szans tego przeżyć. Wśród ofiar jest dziecko.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na pokładzie helikoptera było pięciu Włochów i pilot, samolotem leciały trzy osoby, w tym dziecko. Nie
wiadomo, dlaczego obie maszyny wpadły na siebie.
"Widziałam, jak helikopter spadał. To wyglądało jak film. Śmigło się kręciło, schodził nosem w dół" - opowiadała telewizji CNN dziewczyna, która widziała
katastrofę. "Pomoc przyszła bardzo szybko. Mniej więcej po minucie pojawił się helikopter z ratownikami" - dodała.
Na pomoc natychmiast ruszyła także amerykańska straż przybrzeżna. Niestety, informacja o tym, że udało się wyłowić z rzeki Hudson kogoś, kto przeżył katastrofę, nie potwierdziła
się.
"Dziewięć osób prawdopodobnie zginęło" - przyznał na specjalnie zwołanej konferencji Michael Bloomberg, burmistrz Nowego Jorku.
Na razie znaleziono ciała dwóch ofiar tragicznego zderzenia obu maszyn.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!