Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Czeczeni: To my wysadziliśmy elektrownię

2009-08-21 | Ostatnia aktualizacja: 19:51 | Komentarze: 0 | skomentuj

Zaskakujące oświadczenie czeczeńskich rebeliantów. Islamiści twierdzą, że katastrofa elektrowni wodnej na rosyjskiej Syberii to wynik zamachu. Zginęło tam co najmniej 30 osób. Ofiar będzie jednak więcej, bo 45 osób nadal uznaje się za zaginione.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Do zorganizowania zamachu przyznał się Batalion Męczenników Rijad as-Salichin, który założył zabity trzy lata temu watażka Szamil Basajew. "Dzięki Allahowi w maszynowni udało się założyć granat przeciwczołgowy z mechanizmem zegarowym, który wywołał większe szkody niż mogliśmy przypuszczać. W rezultacie praca Sajano-Szuszeńskiej Elektrowni Wodnej została w pełni wstrzymana, co spodowało straty Rosji rzędu miliardów dolarów" - napisała organizacja w mailu do redakcji Kavkaz-Center, strony islamskich rebeliantów na rosyjskim Kaukazie. Do tej pory władze w Moskwie zdecydowanie dementowały hipotezy o wybuchu.

>>>Więcej o katastrofie w elektrowni

Przy okazji Czeczeni przyznali się też do poniedziałkowego zamachu na budynki MSW w Inguszetii, w wyniku którego śmierć poniosło co najmniej 20 osób. Cytowane przez Reutersa anonimowe źródło na Kremlu określiło natomiast wiadomość mianem "idiotycznej". Prokuratura podkreśliła, że w elektrowni nie znaleziono żadnych śladów materiałów wybuchowych. Twierdzenia Rijad as-Salichin nie wyglądają na prawdopodobne nie tylko ze względu na odległość Chakasji od Czeczenii (w linii prostej 3,5 tys. km), ale i na fakt, że organizacja ta zwykła brać na siebie odpowiedzialność za wszelkie zamachy dokonywane na terenie Rosji. Szef MSW Raszyd Nurgalijew twierdzi nawet, że bojówka ta została już dawno zlikwidowana.

>>>Więcej o ataku na inguskich milicjantów

Tymczasem na miejsce tragedii w chakaskich Czeriomuszkach przybył dziś premier Władimir Putin. "Maszynerię możemy odbudować, ale ludziom życia nie przywrócimy. To olbrzymia tragedia" - mówił. Do tej pory służby ratownicze potwierdziły śmierć 30 osób, jednak ta liczba z pewnością wzrośnie. Wciąż nie udało się dotrzeć do 45 zaginionych, jednak władze obiecują pełne osuszenie miejsca katastrofy w ciągu najbliższych sześciu godzin. Do tragedii w czwartej największej hydroelektrowni na świecie doszło w poniedziałek rano, gdy z niewyjaśnionych na razie przyczyn runął jeden z dziesięciu ciągów wodnych.

Wody Jeniseju błyskawicznie wdarły się do pomieszczeń, zalewając m.in. halę maszynową. Ministerstwo energetyki i zarządzająca siłownią firma RosGidro obiecują, że zakład zostanie odbudowany w ciągu sześciu tygodni. Tymczasem premier Putin obiecał każdej z rodzin ofiar i zaginionych pomoc w wysokości 1 mln rubli (92 tys. złotych).

Bojownicy z Rijad as-Salichin grożą z kolei kolejnymi zamachami. "Utworzyliśmy grupy dywersyjne i wysłaliśmy je do szeregu regionów Rosji w celu przeprowadzenia dywersji przemysłowej. Celami priorytetowymi są gazo- i naftociągi, elektrownie oraz fabryki" - czytamy w oświadczeniu terrorystów.

Michał Potocki
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«