Do zorganizowania zamachu przyznał się Batalion Męczenników Rijad as-Salichin, który założył zabity trzy lata temu watażka Szamil Basajew. "Dzięki Allahowi w maszynowni udało się założyć granat przeciwczołgowy z mechanizmem zegarowym, który wywołał większe szkody niż mogliśmy przypuszczać. W rezultacie praca Sajano-Szuszeńskiej Elektrowni Wodnej została w pełni wstrzymana, co spodowało straty Rosji rzędu miliardów dolarów" - napisała organizacja w mailu do redakcji Kavkaz-Center, strony islamskich rebeliantów na rosyjskim Kaukazie. Do tej pory władze w Moskwie zdecydowanie dementowały hipotezy o wybuchu.

>>>Więcej o katastrofie w elektrowni

Przy okazji Czeczeni przyznali się też do poniedziałkowego zamachu na budynki MSW w Inguszetii, w wyniku którego śmierć poniosło co najmniej 20 osób. Cytowane przez Reutersa anonimowe źródło na Kremlu określiło natomiast wiadomość mianem "idiotycznej". Prokuratura podkreśliła, że w elektrowni nie znaleziono żadnych śladów materiałów wybuchowych. Twierdzenia Rijad as-Salichin nie wyglądają na prawdopodobne nie tylko ze względu na odległość Chakasji od Czeczenii (w linii prostej 3,5 tys. km), ale i na fakt, że organizacja ta zwykła brać na siebie odpowiedzialność za wszelkie zamachy dokonywane na terenie Rosji. Szef MSW Raszyd Nurgalijew twierdzi nawet, że bojówka ta została już dawno zlikwidowana.

>>>Więcej o ataku na inguskich milicjantów

Tymczasem na miejsce tragedii w chakaskich Czeriomuszkach przybył dziś premier Władimir Putin. "Maszynerię możemy odbudować, ale ludziom życia nie przywrócimy. To olbrzymia tragedia" - mówił. Do tej pory służby ratownicze potwierdziły śmierć 30 osób, jednak ta liczba z pewnością wzrośnie. Wciąż nie udało się dotrzeć do 45 zaginionych, jednak władze obiecują pełne osuszenie miejsca katastrofy w ciągu najbliższych sześciu godzin. Do tragedii w czwartej największej hydroelektrowni na świecie doszło w poniedziałek rano, gdy z niewyjaśnionych na razie przyczyn runął jeden z dziesięciu ciągów wodnych.

Wody Jeniseju błyskawicznie wdarły się do pomieszczeń, zalewając m.in. halę maszynową. Ministerstwo energetyki i zarządzająca siłownią firma RosGidro obiecują, że zakład zostanie odbudowany w ciągu sześciu tygodni. Tymczasem premier Putin obiecał każdej z rodzin ofiar i zaginionych pomoc w wysokości 1 mln rubli (92 tys. złotych).

Bojownicy z Rijad as-Salichin grożą z kolei kolejnymi zamachami. "Utworzyliśmy grupy dywersyjne i wysłaliśmy je do szeregu regionów Rosji w celu przeprowadzenia dywersji przemysłowej. Celami priorytetowymi są gazo- i naftociągi, elektrownie oraz fabryki" - czytamy w oświadczeniu terrorystów.