Pomyłka śledczych. Dziennikarze niewinni?
To dobra informacja dla dziennikarzy - Krzysztofa Skórzyńskiego TVN24 i Mariusza Gierszewskiego z Radia ZET, którym śledczy zarzucili ujawnienie tajemnicy. "Błędnie oceniono dowody" - przyznał w TVN24 prokurator krajowy Edward Zalewski. Teraz sprawa trafi do innej prokuratury.
- Czyn dziennikarzy szkodliwy tylko znikomo
- Odwołali prokuratora od dziennikarzy
- "Nie kazałem ścigać dziennikarzy"
- Prokuratura ściga dziennikarzy. Już dwóch
- Prezydent broni oskarżanych dziennikarzy
- Dziennikarze stają w obronie kolegów
- Dziennikarz TVN24 usłyszał zarzut
- "Będę im wysyłał paczki do więzienia"
- Skreślili szefa, bo bronił dziennikarzy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Postawienie zarzutów dziennikarzom TVN24 i Radia ZET było niezasadne" - stwierdził w programie "24 Godziny" prokurator krajowy Edward Zalewski. "Nie wykonano szeregu istotnych czynności śledczych. Błędnie oceniono materiał dowodowy" - wyliczał.
Skąd te wnioski? Głośna sprawa postawienia Krzysztofowi Skórzyńskiemu i Mariuszowi Gierszewskiemu zarzutów ujawnienia protokołu ze śledztwa przeanalizowano w Biurze Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej. Śledczy z "krajówki" wytknęli swoim kolegom szereg błędów, na przykład nie wzięcia pod uwagę "istotnych argumentów - między innymi szkodliwości społecznej czynu" - wyjaśniał Edward Zalewski w TVN24.
Problem w tym, że zarzuty obu dziennikarzom już postawiono. Sprawa może być jednak "odkręcona", ale przez innych śledczych.
"Podjąłem decyzję o przekazaniu akt z Krakowa do Łodzi. Tam będą podejmowane dalsze decyzje" - podkreślił prokurator krajowy. Dodał też, że łódzka prokuratura otrzyma zalecenia odnośnie "zwrócenia uwagi na te elementy, które zostały pominięte".
Niewykluczone też, że krakowscy śledczy będą ukarani za postawienie zarzutów reporterom.
Sprawa dotyczy materiału opublikowanego 4 stycznia 2009 roku. Dziennikarze dowodzili w nim, że prokurator Jerzy Engelking, najbliższy współpracownik Zbigniewa Ziobry, mimo braku dowodów wskazał Janusza Kaczmarka jako źródło przecieku w akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego w ministerstwie rolnictwa, kierowanym wówczas przez Andrzeja Leppera.
Dziennikarze powoływali się na zeznania śledczych badających tę sprawę, które ci złożyli w rzeszowskiej prokuraturze.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!