Oto prawdziwi autorzy widma
- Widmo autora
- 6 najważniejszych premier 60. Berlinale
- Współczesny film noir z "Chinatown" w tle
- Złoty Niedźwiedź dla Polańskiego?
- "Autor widmo" Polańskiego zachwycił Berlin
- Włosi zachwyceni Polańskim
- 4 grudnia rozdanie Europejskich Nagród Filmowych. Polański faworytem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czasem jednak praca może dla ghostwritera skończyć się nieprzyjemnie. Jak choćby w przypadku Barbary Feinman, prawdziwej autorki książki "It Takes a Village and Other Lessons Children Teach Us", wydanej pod nazwiskiem Hillary Clinton. Feinman pracująca jako jedna z asystentek prezydenta zaraz po opublikowaniu książki została zwolniona z pracy. Za napisanie książki dostała 50 tys. dol. Żona prezydenta zarobiła na niej dwa miliony.
Być jak Anastazja P.
"Historia "Erotycznych immunitetów" Anastazji P. to gotowy scenariusz na film" - zapewnia Jerzy Skoczylas, rzeczywisty autor książki, która w 1992 r. wywołała burzę przy Wiejskiej. Pierwsza scena filmu mogłaby wyglądać tak: do krakowskiego dziennikarza dzwoni Roman Górski, szef wydawnictwa BGW.
"Czytujesz "Nie""? - pyta Górski. "Czasami" - odpowiada zaspany Skoczylas. "A czytałeś o tej panience, która spała z połową Sejmu?" "Czytałem" - potwierdza Skoczylas, który jak chyba wszyscy dziennikarze w Polsce słyszał o tajemniczej korespondentce francuskiego dziennika "Le Figaro" Anastazji Potockiej, która zapowiedziała, że ujawni szczegóły swoich kontaktów z politykami ponoc z najwyższej półki. "Jesteś z nią umówiony na jutrO" - oświadczył krótko Górski.
Scena druga. Skoczylas w Warszawie dostaje od Górskiego milion starych złotych, by rzekomą hrabinę zaprosić na obiad i wybadać, czy jej opowieści nadają się na książkę. Jeszcze zanim usiedli przy stoliku, Skoczylas przyłapał Marzenę Domaros (bo tak naprawdę kobieta się nazywa) na kilku głupich kłamstewkach, więc był bliski zakończenia spotkania. Ale za chwilę Marzena mówi, że zgwałcił ją wicemarszałek Ludwik Kern! "Podpiszesz się pod tym?" "Tak". Skoczylas jak najszybciej kończy spotkanie i pędzi do wydawnictwa: "Panie prezesie, mamy hit".
Miesiąc później maszynopis książki jest gotowy. Tylko cztery osoby wiedziały, gdzie jest drukowana, by Kern swoimi wpływami nie zablokował druku lub kolportażu. Scena trzecia: książka ukazuje się w 400-tysięcznym nakładzie. Podczas promocji w warszawskim Zajeździe Napoleońskim Domaros zapowiada swoje kandydowanie do Sejmu. Nagrywa kasetę i chce być piosenkarką. Kern szybko znika z polityki, a Skoczylas inkasuje 4 procent od hurtowej ceny książki, czyli 100 tys. dol.
"Świadomie zrezygnowałem ze swojego nazwiska, choć od razu publicznie przyznałem się do współudziału przy jej powstaniu - opowiada. - Po prostu miałem za mało czasu, by wszystko zweryfikować. Potem się okazało, że część była prawdą, część bujdą, a kluczowa sprawa, z Kernem, sprawą chyba nierozstrzygniętą. Udział UOP-u w tym wszystkim? Pewnie coś chciał ugrać, ale nie wierzę, że to zaplanował" - zapewnia Skoczylas.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!