Sprawdź, jak napisałbyś Dyktando Mistrzów
16 dotychczasowych mistrzów polskiej ortografii zmierzyło się ze specjalnym dyktandem. Pocili się w katowickiej Bibliotece Śląskiej nad tekstem pełnym pułapek, który przygotwał profesor Andrzej Markowski. Sprawdź, czy dałbyś sobie radę z Dyktandem Mistrzów. Oto tekst.
- Zobacz "byki" na portalu dla nauczycieli
- Zobacz tekst katowickiego Dyktanda 2007
- Oto pełny tekst Ogólnopolskiego Dyktanda 2009
- Zobacz, jak wypadłbyś na wielkim dyktandzie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Stawką dzisiejszej konkurencji był tytuł Arcymistrza Języka Polskiego. Walczyli o niego zwycięzcy i laureaci drugich miejsc 14 zorganizowanych dotąd w Katowicach Ogólnopolskich Dyktand. Zwyciężył Robert Bil z Poznania. Trudny tekst opracował przewodniczący Rady Języka Polskiego przy prezydium Polskiej Akademii Nauk profesor Jerzy Markowski.
Uczestnicy dyktanda zobowiązani byli zapisywać wszystkie poprawne formy podyktowanych wyrazów tak, jak w poniższym tekście:
"Jan Piotr Nowak-Kowalski, człowiek encyklopedia, w przeddzień odebrania na superekstremalnym uniwersytecie na Dalekiej Północy tytułu doctora honoris causa / doktora honoris causa / doctora h.c. / doktora h.c. wszech nauk, półleżąc na szezlongu układał tableau, wklejając z wolna miniportrety swoich idoli na landszaft / lanszaft z kościołem św. Jakuba / kościołem Świętego Jakuba w tle.
Królowała francuszczyzna: Pascal obok Molicre'a / Moliera, Diderot przy Voltairze / Wolterze i Chopin / Szopen naprzeciwko Balzaka / Balzaca . Ale nie koniec na tym. Co nieco z boku wkleił portrecik Żelaznego Kanclerza / żelaznego kanclerza, który nie wiadomo dlaczego sąsiadował z Psem Huckelberry / Psem Huckleberry w kostiumie komediowego pierrota, wtranżalającym gyros / giros przyprawiony kolendrą.
Ni stąd, ni zowąd u dołu pojawił się Aladyn zanurzony w modłach do Allacha / Allaha, a nad nim błyszczała, tu ni w pięć, ni w dziewięć doklejona, Gwiazda Betlejemska.
"Horrendalny miszmasz!" - mruknął do siebie Jan Piotr, ale wklejał dalej, aż cała dwudziestkapiątka jego superwybrańców znalazła się na swych miejscach i można było dobrać passe-partout do całości.
"Bardzo-m / bardzom się starał - westchnął - i zapewne arcykicz to nie jest, a choć staroświecczyzną pachnie, za półdarmo nie oddam".
Z nagła, jakby włączył dodatkowy chip / czip pamięci muzycznej, zaczął nucić znane szopenowskie / chopinowskie impromptu, wykonywane jako część potpourri w wielu miejscach Starego i Nowego Świata, od Ad-Dauhy i Kuala Lumpur do Acapulco i Massachusetts. "Ha! Lepsze / Ha, lepsze to niż bigbit / big-beat, że nie wspomnę o tych hiphopowych / hip-hopowych ohydztwach" - stwierdził.
"A jutro, być może splendory i niesplendory... I chyba niezadługo będę siedział, boć łaska pańska na pstrym koniu jeździ i różne hocki-klocki ze mną wyprawiać mogą". I pokiwawszy z lekka głową, jął - na wszelki wypadek - spisywać ostatnią wolę".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!