"Bałem się, że świńska grypa mnie zabije"
Gdy wyszło na jaw, że jeden z ważniejszych aktorów "Harry'ego Pottera" jest chory na świńską grypę, na jego fanów i całą ekipę pracującą przy filmie padł blady strach. Wszyscy musieli przejść szczegółowe badania, bo było podejrzenie, że do zakażenia doszło na planie. Jak młody aktor przyjął wiadomość o ciężkiej chorobie?
- Daniel Radcliff lubi dojrzałe kobiety
- Potężna ulewa zmoczyła Harry'ego Pottera
- Koleżanka Harry'ego Pottera pokazała pierś
- Emma Watson zamierza porzucić aktorstwo
- Kolega Harry'ego Pottera ma świńską grypę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziś Brytyjczyk czuje się dobrze, jednak na wieść o tym, że dopadł go wirus, który spowodował śmierć wielu osób, ogarnęła go panika:
"Byłem przerażony, kiedy lekarze powiedzieli mi, że zaraziłem się świńską grypą. Myślałem, że umrę, i pytałem się, czy to już koniec. Chyba niepotrzebnie spanikowałem, bo skończyło się na objawach zwykłej grypy. Bolało mnie gardło i wysłano mnie do łóżka na kilka dni".
Przypadek Ruperta potwierdza, że świńska grypa wcześnie wykryta i odpowiednio leczona nie jest chorobą śmiertelną. I to nie propaganda, bo aktor pojawił się na premierze filmu o Harrym Potterze cały i zdrowy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!