Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

"Bałem się, że świńska grypa mnie zabije"

2009-07-10 | Ostatnia aktualizacja: 02:22 | Komentarze: 0 | skomentuj

Gdy wyszło na jaw, że jeden z ważniejszych aktorów "Harry'ego Pottera" jest chory na świńską grypę, na jego fanów i całą ekipę pracującą przy filmie padł blady strach. Wszyscy musieli przejść szczegółowe badania, bo było podejrzenie, że do zakażenia doszło na planie. Jak młody aktor przyjął wiadomość o ciężkiej chorobie?

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Dziś Brytyjczyk czuje się dobrze, jednak na wieść o tym, że dopadł go wirus, który spowodował śmierć wielu osób, ogarnęła go panika:

"Byłem przerażony, kiedy lekarze powiedzieli mi, że zaraziłem się świńską grypą. Myślałem, że umrę, i pytałem się, czy to już koniec. Chyba niepotrzebnie spanikowałem, bo skończyło się na objawach zwykłej grypy. Bolało mnie gardło i wysłano mnie do łóżka na kilka dni".

Przypadek Ruperta potwierdza, że świńska grypa wcześnie wykryta i odpowiednio leczona nie jest chorobą śmiertelną. I to nie propaganda, bo aktor pojawił się na premierze filmu o Harrym Potterze cały i zdrowy.

asab
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «