Polak buduje, urzędnik nie przeszkadza
Takiej rewolucji w budownictwie jeszcze nie było. Będzie można budować domy jednorodzinne bez przechodzenia przez koszmarną procedurę uzyskiwania zezwolenia na budowę. Wystarczy zgłosić w starostwie, że mamy zamiar wybudować dom. I kolejna zmiana - skończą się zachody z odrolnianiem ziemi. To zmiany zaproponowane w pakiecie ustaw, nad którymi wczoraj zaczęli prace posłowie - pisze DZIENNIK.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Posłowie zaklinają się, że jeszcze ten Sejm zdąży je uchwalić, bo wszystkie partie - od SLD po PiS - chcą pakiet uchwalić.
Według nowych przepisów, jeśli zgłosimy staroście zamiar budowy domu, to urząd ma tylko 30 dni na zgłoszenie jakichś zastrzeżeń. Jeśli ich w tym czasie nie znajdzie, musi nam wydać
dziennik budowy, co jest równoznaczne z rozpoczęciem inwestycji.
"A żeby terminy nie były bezkarnie przeciągane, planowane są sankcje finansowe dla urzędników" - twierdzi poseł Grzegorz Tobiszowski, wiceprzewodniczący komisji infrastruktury, która wczoraj rozpoczęła prace nad pakietem projektów ustaw budowlanych.
Ułatwienia mają dotyczyć budynków mieszkalnych o powierzchni użytkowej do 5 tys. mkw., których wysokość nie przekracza 12 m. Czyli dotyczy nie tylko domów jednorodzinnych, ale także bloków i kamienic.
Znikną też absurdy prawne, które do tej pory utrudniały prostą wymianę płotu czy budowę zwykłej szopy. Według nowego prawa nie będzie już konieczne posiadanie dziennika budowy. Wystarczy jedynie zgłoszenie w urzędzie zamiaru postawienia szopy i po 30 dniach będzie można przystąpić do prac.
Warunek jest tylko jeden: działka, na której budujemy, musi być objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Niestety, planami objętych jest zaledwie 20 proc. gruntów w kraju. I to jedyna zła wiadomość dla planujących budowę domu.
Inna nowość to likwidacja procedury odrolnienia ziemi. W granicach dużych miast bez względu na jej klasę prezydent będzie mógł automatycznie przeznaczyć ją pod budownictwo na wniosek właściciela. A poza dużymi miastami taka sama procedura będzie dotyczyć gruntów od klasy IV do VI, czyli tak naprawdę ziem najsłabszych.
Na dodatek nie będziemy nękani ciągłymi kontrolami budowy. Niezależni inspektorzy przyjdą dwa razy: po zalaniu fundamentów i po wykonaniu konstrukcji budynku.
Teraz uzyskanie zgody na budowę to droga przez mękę. Wiedzą o tym Anna i Tomasz Turowie. Zanim dostali zgodę na wbicie pierwszej łopaty na swojej działce w Orzeszu, przez prawie rok kompletowali dokumenty, bo urzędnicy wymyślali coraz to nowe zaświadczenia, w nieskończoność przeglądali papierki. Przyznają, że gdyby wiedzieli, co ich czeka, woleliby kupić gotowe mieszkanie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!