W protokole znajdują się szczegółowe opisy działań komisji, m.in. przeprowadzonych eksperymentów.

Jak zapewniali w rozmowie z PAP członkowie komisji dr inż. Maciej Lasek i mgr inż. Edward Łojek, protokół jest całkowicie spójny z opublikowanym właśnie raportem i nie zawiera nazwisk osób, które mogłyby ponosić odpowiedzialność za katastrofę.

"Przy takich badaniach, prowadzonych przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, podstawowym dokumentem jest protokół i załączniki. Na podstawie tego protokołu i załączników powstał raport końcowy. Oba dokumenty zawierają te same merytoryczne elementy" - mówił Lasek.

Jak dodał Łojek, w raporcie te same fakty, co w protokole, zostały też przedstawione w sposób bardziej przystępny - dla osób, które nie są fachowcami.

Zaznaczył również, że protokół może być opublikowany za 14 dni. Tyle czasu mają bowiem m.in. 36. pułk lotnictwa transportowego i Sztab Generalny na przedstawienie swoich uwag.

Wcześniej szef MSWiA i przewodniczący komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej Jerzy Miller powiedział dziennikarzom, że protokół przekazany został do zapoznania się do 36. pułku oraz do wglądu szefowi MON; poinformowany był o nim również szef Sztabu Generalnego. Jak dodał, dokument został zatwierdzony przez premiera.