- Miliony strat każdego dnia
- Zakłócenia w samym centrum stolicy
- Telegram i mobilny internet pod presją
- "Białe listy" i cyfrowa izolacja
- Strach jako główny motor decyzji
W ostatnich dniach w wybranych częściach Moskwy, Petersburga i innych dużych miast mobilny internet był codziennie całkowicie wyłączany. Ograniczenia te szczególnie dotknęły centralne dzielnice.
Do sprawy odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. — Te działania mają miejsce — przyznał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w rozmowie z Reuters, zapytany o ograniczenia dotyczące komunikatorów i internetu. — Są one częściowo związane z tym, że wiele zagranicznych firm odmawia przestrzegania rosyjskiego prawa, a częściowo wynikają z działań bezpieczeństwa wobec zagrożenia ze strony ukraińskich dronów — dodał.
Władze Rosji coraz mocniej zaciskają cyfrową pętlę wokół własnych obywateli. Od początku marca 2026 r. w kraju przyspieszono działania ograniczające dostęp do niezależnych źródeł informacji. Oficjalnie chodzi o bezpieczeństwo. W praktyce — jak alarmują eksperci — skutki są znacznie szersze i kosztowne.
Miliony strat każdego dnia
Najbardziej odczuwalne efekty nowych ograniczeń widać w gospodarce. W samej Moskwie straty firm związane z problemami z dostępem do internetu szacuje się na około 1 mld rubli dziennie (ok. 12,5 mln dolarów). A to tylko wstępne wyliczenia — realne koszty mogą być znacznie wyższe.
Szczególnie dotknięte są małe i średnie przedsiębiorstwa, które opierają swoją działalność na internecie: sprzedaży online, komunikacji z klientami czy płatnościach bezgotówkowych. W przeciwieństwie do dużych korporacji nie mają one zasobów, by szybko dostosować się do nowych realiów. Eksperci ostrzegają, że może to doprowadzić do fali bankructw. To poważny problem dla Moskwy, gdzie sektor MŚP odpowiadał w 2025 r. za około 30 proc. dochodów podatkowych.
Zakłócenia w samym centrum stolicy
Problemy nie są tylko statystyką — mieszkańcy odczuwają je na co dzień. W centrum Moskwy, w pobliżu Kremla, sklepy przez wiele dni przyjmowały wyłącznie gotówkę. Zakłócenia internetu mobilnego zaczęły się już 6 marca. Kilka dni później rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, tłumaczył, że to działania "w celu zapewnienia bezpieczeństwa".
Telegram i mobilny internet pod presją
Na celowniku władz znalazły się kluczowe narzędzia komunikacji. Zakłócono działanie komunikatora Telegram, z którego korzysta ponad 95 mln użytkowników, a także ograniczono dostęp do internetu mobilnego w Moskwie i Petersburgu.
"Białe listy" i cyfrowa izolacja
Jednym z kluczowych elementów zmian jest wprowadzenie tzw. "białych list". To system, w którym użytkownicy mają dostęp wyłącznie do wybranych, zatwierdzonych przez państwo serwisów. Na liście znajdują się m.in. usługi Yandexa, portal WKontakcie czy państwowe media.
Strach jako główny motor decyzji
Oficjalnie ograniczenia tłumaczone są koniecznością przeciwdziałania zagrożeniom — od ataków dronów po działalność dywersyjną w internecie. W tle pojawiają się jednak inne powody.
Zdaniem analityków działania Kremla wynikają z rosnących obaw o sytuację wewnętrzną. Brak sukcesów militarnych, pogarszająca się gospodarka i rosnące koszty wojny przekładają się na spadek poparcia społecznego. Według niezależnych badań w lutym 2026 r. poparcie dla kontynuowania wojny spadło do około 25 proc. To najniższy poziom od początku konfliktu.
Kontrola zamiast swobody
Jak wskazują specjaliści Ośrodka Studiów Wschodnich, "przymusowe przekierowanie użytkowników na rodzime platformy rosyjskie ma z kolei sprzyjać masowej infiltracji, indoktrynacji, cenzurze i zastraszaniu. Budzi to opór i krytykę zarówno w społeczeństwie, jak i w kręgach nomenklaturowych". To właśnie ten element budzi największe kontrowersje — internet przestaje być przestrzenią względnej wolności, a staje się narzędziem kontroli.