Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak ratowali twarz Durczoka? PR-owiec dziennikarza o kulisach sprawy

27 marca 2015, 13:15
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
"Super Express" publikuje wynik badania Kamila Durczoka wariografem
"Super Express" publikuje wynik badania Kamila Durczoka wariografem/dziennik.pl
Od czasu wybuchu afery Kamil Durczok udzielił wywiadu tylko raz. Ale to nie znaczy, że były szef "Faktów" nie próbuje ratować swojego nadszarpniętego wizerunku.

Takiego kryzysu reputacji na naszym podwórku dawno już nie było. Durczokgate okazał się smakowitą telenowelą, którą tygodniami "grali" wszyscy, bez wyjątku. - - mówi Monika Janowska-Mleczko, partner w Point of View Communications Consultancy, firmie, która doradzała byłemu szefowi "Faktów" TVN.

Agencja twierdzi, że na razie współpraca z Durczokiem jest zakończona. Jego sprawy przejął teraz prawnik. Jak wynika z naszych informacji, na 2 kwietnia planowany jest kolejny pozew o naruszenie dóbr osobistych, za drugi artykuł opublikowany przez tygodnik "Wprost".

Na pytanie o to, czy inspirowano medialne materiały, w których broniono Durczoka, przedstawiciele firmy zaprzeczają. Ale wiadomo, że nie była bezczynna.

W ciągu sześciu tygodni od publikacji pierwszego tekstu "Wprost", w którym nie padło jeszcze nazwisko Durczoka, do zakończenia prac komisji antymobbingowej w TVN ukazało się - jak obliczył Instytut Monitorowania Mediów na zlecenie "Press" - ponad 13 tys. wzmianek o dziennikarzu. Część z nich była dla niego pozytywna. Od publikacji uderzających we "Wprost" i kwestionujących rzetelność artykułów, poprzez spiskowe teorie na temat intencji wydawcy tygodnika, po te o złym stanie zdrowia Durczoka, szantażu i wypowiedzi broniących go przyjaciół.

To jeden z pierwszych przypadków, gdy jedne media kopały inne media. Do niedawna były one w takich sytuacjach solidarne - mówi Piotr Czarnowski z First PR, nie chce jednak oceniać działań Point of View, bo sprawy nie zna od podszewki.

Kamil Durczok do speców od PR zgłosił się w piątek tuż przed drugim tekstem, w którym opisano m.in. jego domniemane seksualne upodobania i zarzucono mu, że uciekał z mieszkania, w którym znaleziono biały proszek. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

- relacjonuje Janowska-Mleczko.

CZYTAJ TEŻ: Dziennikarka molestowana przez szefa? Okładka tygodnika "Wprost" bije w Durczoka >>>

Nie było wyjścia, trzeba było publicznie zabrać głos. Były szef "Faktów" postanowił pokazać ludzką twarz i zagrać na współczucie. Powiedział, że nie przyznaje się do zarzutów molestowania i dodał, że choć jest cholerykiem, to w swojej opinii nie przekroczył granic.

- mówi Janowska-Mleczko o rozmowie Durczoka z Dominiką Wielowieyską w TOK FM.

CZYTAJ TAKŻE: Durczok: Nigdy nie molestowałem, jestem zdemolowany psychicznie >>>

- komentuje jedyne do tej pory publiczne wystąpienie Durczoka (nie licząc oświadczeń) ekspert od wizerunku.

Inny dodaje z kolei, że gdyby dziennikarz zaczął machać szabelką, to mógłby sprowokować skonfliktowanych z nim współpracowników do rozmów z mediami. Redakcja "Wprost" tylko na to czekała.

Przed wywiadem w TOK FM wspólnie z agencją Durczok zdecydował się też ujawnić, że kilka lat temu rozstał się z żoną i żyje w separacji. Chodziło o to, by pokazać, że dziennikarz jest wolnym człowiekiem i zdjąć z matki jego dziecka odium zdradzanej żony. Zaraz po audycji media obiegła informacja, że szef "Faktów" zemdlał i trafił do szpitala. Właśnie wtedy Marianna Durczok publicznie okazała mu wsparcie. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Jedni chwalili ten krok, wskazując że takie zagranie świetnie sprawdziło się przed laty w czasie seksafery z prezydentem USA Billem Clintonem, inni wytykali emocjonalny ton oświadczenia i atakowanie mediów. Podpowiadali, że doradcy Durczoka powinni lepiej wykorzystać jego pobyt w szpitalu, a zamiast żony wystawić mediom kolegę z redakcji - wieloletniego przyjaciela, najlepiej z czasów jego walki z rakiem. 

- tłumaczy z kolei Janowska-Mleczko 

Przy okazji wypłynęło jednak, że Durczok najął speców od PR. - mówi Anna Garwolińska, założycielka i prezeska Glaubicz Garwolińska Consultants, specjalistka od komunikacji korporacyjnej i kryzysowej. -- ocenia inny rozmówca.

- broni się Janowska-Mleczko i dodaje, że skala zapytań z mediów była tak gigantyczna, że sparaliżowałoby to pracę prawnika.

Od zakończeniu prac komisji antymobbingowej, która potwierdziła przypadki mobbingu i molestowania w redakcji "Faktów" TVN, w imieniu dziennikarza wypowiada się już tylko prawnik. Po rozstaniu się z telewizją Durczok wydał jedynie oświadczenie, w którym zapowiedział procesy.

- - mówi Janowska-Mleczko.

Jaka przyszłość czeka Durczoka? Do "Faktów" już raczej nie wróci. - zastanawia się Garwolińska. Czas pokaże, bo przy ratowaniu wizerunku to właśnie czas gra najważniejszą rolę.

O strategiach "cerowania" reputacji na innych przykładach czytaj w najnowszym magazynie "DGP" >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj