Reporter Polsat News opisuje sytuacje z piątku, kiedy to gościem TV Republika był Jarosław Kaczyński.
Poinformował ochronę budynku, w którym mieści się telewizja o swoich planach, ta wpuściła ich na parking. Gdy ekipa Polsatu czekała na prezesa PiS z budynku wyszło kilku jej przedstawicieli i poprosili konkurencję o opuszczenie parkingu. Wezwali też ochronę.
- opisuje Piotr Witwicki.
Dziennikarz zauważa, że wszystkim się przedstawił, pod TV Republika przyjechał z ekipą oznakowanym wozem, a on sam miał w ręku mikrofon Polsatu.
- pisze Witwicki.
Reporterowi udało się dotrwać do momentu w którym Jarosław Kaczyński wychodził ze stacji, ale prezes PiS nie chciał odpowiadać na jego pytania.
- - pisze na koniec.
Terlikowski: Mamy swoje zasady
? - pyta Tomasz Terlikowski, redaktor naczelny TV Republika. W rozmowie z dziennik.pl tłumaczy, że jego stacja nie ma własnej ochrony na dole przy wejściu do budynku - chroniony jest cały kompleks, ale wejścia do stacji nikt nie pilnuje.
- mówi Terlikowski.
Incydent bardzo szybko skomentowali inni dziennikarze, nie kryjąc zniesmaczenia. Co ciekawe, do sprawy odnieśli się także reporterzy TV Republika.
Oczekiwałem wielokrotnie przed różnymi redakcjami i nikt nie miał z tym problemu. Nagrania po audycjach w PRIII i Zetce to już tradycja...
— Bartłomiej Graczak (@bgraczak) grudzień 12, 2015
Chciałbym wierzyć, że przepędzanie i nasyłanie policji na dziennikarzy konkurencji, to objaw chwilowej utraty rozsądku, a nie nowy standard
— Konrad_Piasecki (@KonradPiasecki) grudzień 12, 2015