Nie ma już niezależnego dziennikarstwa?
Pije pani do tego, co powiedział na KUL Krzysztof Ziemiec (podczas rozmowy ze studentami padły słowa: „Nie ma dzisiaj niezależnego dziennikarstwa. Jako dziennikarz jestem uzależniony od wydawcy i prezesa, którzy mają jakąś linię. Podobnie jest w stacjach komercyjnych. Chciałbym, aby media publiczne były niezależne od rządzących”)? Może i ma rację, choć dziwię się, że akurat on to powiedział. Wiadomo, człowiek zawsze od kogoś zależy, dziennikarz także. Ale w moim systemie wartości dziennikarz jest człowiekiem, który ma kręgosłup. Potrafi powiedzieć „nie”, kiedy nie zgadza się na obraz rzeczywistości, która go otacza. Może mieć braki warsztatowe, ale musi być – jak mawiał Kapuściński – dobrym człowiekiem, ciekawym świata, uczciwym. Ostatnio zespół „Wiadomości” TVP nie podał informacji o tym, że prezydent ujawnił pytania referendalne. Dlaczego? Uznali to za mało ważne, czy może nie wiedzieli, co powiedzieć, bo nie dostali na czas wytycznych? Uczciwy dziennikarz bierze takie rzeczy na klatę. Mówi: wiem, kto zawinił, że 4 czerwca pokazał się taki, a nie inny pasek. Wiem i powiem, kto zdecydował, że nie poszedł w dzienniku news o referendum. Pokazuje, że nie jest bezwolną kukłą.
Pana zdaniem prezenter „Wiadomości” jest bezwolną kukłą?
Ja nie lubię obrażać ludzi, więc może zaryzykuję, że kukiełką albo częściowo świadomą bezwolną kukłą. A czy zupełnie bezwolną, zobaczymy za kilka miesięcy. Może walnie pięścią w stół, postawi się, odejdzie.
Reklama
Fantastyczny pomysł, radzi pan Ziemcowi, jak ma szybko stracić pracę. Choć zgadzam się z zastrzeżeniami co do bezstronności „Wiadomości” – ja nie mogę ich oglądać. Podobnego uczucia doznaję jednak, oglądając „Fakty” – dziennikowi TVN-u także bardzo daleko do obiektywizmu.
Nie zgadzam się z panią, może dlatego, że mnie osobiście „Fakty” są bliższe. Ale wiem też, że Andrzej Pieczyński (wiceprezes Discovery i TVN, redaktor naczelny „Faktów” – red.) sprokurował przed laty TVN-owski kodeks dobrych praktyk, w którym jest także mowa o tym, kim ma być dziennikarz TVN po godzinach pracy. Bo oni dobrze wiedzą, w jaki sposób balansować, że trzeba dawać tyle samo czasu przedstawicielom różnych opcji politycznych, że nie wolno dać gościom programu odczuć, że się ich nie lubi...
Panie profesorze, to chyba żart. Czy naprawdę nie dostrzega pan sympatii lub niechęci do polityków pewnych ugrupowań choćby w programie Moniki Olejnik?