W sobotę późnym wieczorem na profilu twitterowym @PolskaNormalna zamieszczono komentarz i film, na którym pokazano akcję protestacyjną wobec Magdaleny Ogórek. W tweecie można było przeczytać, że przed "TVPiS" odbyło się "pożegnanie Ogórek po seansie kłamstw i nienawiści w #Minela20". Autor tweeta zacytował wyzwiska pod adresem Ogórek: "sprzedajna kłamczucha", "wstyd i hańba", "zatrudnijcie dziennikarzy", a także napisał "tam nas powinno być kilkaset tysięcy. To jest centrum kłamstwa i propagandy pisowskiej dyktatury ciemniaków".

Na filmie widać, jak do szyb auta Ogórek przykładane są zapisane kartki papieru, a niektóre przyklejane. Część protestujących próbowała uniemożliwić dziennikarce odjechanie samochodem, tarasując ulicę. Osoby te zostały odciągnięte na bok przez policję i ostatecznie Magdalenie Ogórek udało się odjechać.

O tę kwestię pytany był europoseł PiS Ryszard Czarnecki w Polskim Radiu 24. Polityk podkreślił, że atak na Magdalenę Ogórek był czymś, co nim "wstrząsnęło".

- To jest ostatni moment, żeby liderzy opozycji - mówię wyraźnie - powstrzymali swoich zwolenników przed takimi haniebnymi atakami - apelował.

Jak podkreślił, w tej sprawie odezwało się jednogłośnie przede wszystkim "środowisko dziennikarskie". - Natomiast ja w zasadzie nie słyszałem - może coś mi umknęło - apeli opozycji do swoich zwolenników, żeby tego typu napaści, już nie tylko słowne, przerwać - mówił eurodeputowany.

- Podejmę inicjatywę public hearing, czyli publicznego wysłuchania na ten temat w Parlamencie Europejskim w Brukseli tak, aby rzeczywiście dzięki temu głosowi w Europarlamencie dziennikarze mediów narodowych, Telewizji Polskiej, Polskiego Radia czy innych mediów byli bardziej bezpieczni, bo myślę, że taki głos w Brukseli może w tym pomóc - zapowiedział Czarnecki.

KSP poinformowała w poniedziałek, że w związku z sobotnimi wydarzeniami ustalono personalia ośmiu osób. "Z pierwszymi osobami czynności wykonano wczoraj wieczorem. Prowadzone są one m.in. w kierunku wykroczeń. Osoby te odmówiły odpowiedzi. Dzisiaj czynności będą kontynuowane" - dodała na Twitterze policja.