Skazany na dwa lata więzienia za pomoc w płatnej protekcji na szkodę "Agory"pierwszy raz spędził w nim niecałe półtora miesiąca. . Uznali, że brak zgody na przerwę w odbywaniu kary "zakrawa na usiłowanie morderstwa w majestacie prawa".
, aby mógł się leczyć.
Wreszcie udało się. Sąd apelacyjny nakazał ponownie sprawdzić, czy jego zdrowiu nie będzie szkodzić pobyt w więzieniu. Przedstawiono zaświadczenia medyków, które uprawniały do wyjścia Rywina na wolność.
Później Rywin miał się zgłosić na kompleksowe badania lekarskie w Zakładzie Medycyny Sądowej, po to, żeby ostatecznie rozstrzygnąć, czy Rywin może odbywać jednak karę. Ale Rywin nie stawia się i przesyła zwolnienie lekarskie. . Wychodząc prawie dokładnie cztery lata temu - było to chyba ostatniego maja 2005 roku - pewnie śmiał się w duchu jak to wyprowadził w pole wymiar sprawiedliwości. Nie na długo - jak dziś widać. Najwyraźniej policji i prokuraturze udało się znaleźć dowody na kolejne oszustwo Rywina. Oczywiste, że nie mógł sam tego zrobić bez pomocy innych. Dziwię się im tylko, że takiego marnego człowieka chcieli wspierać w jego nowych, ciemnych sprawkach.
Jeśli potwierdzą się pierwsze sygnały, że powodem zatrzymania Lwa Rywina były lewe zwolnienia lekarskie, .
Przypomnę tylko, że w październiku 2005 roku Rywin musiał wrócić do więzienia, w którym przesiedział nieco ponad rok. Wyszedł w połowie listopada 2006 r. .