Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister jest, NFZ jest, tylko pacjent jakiś niepotrzebny

7 grudnia 2012, 08:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sikora: Firmy płacą za lenistwo rządu
Sikora: Firmy płacą za lenistwo rządu/Dziennik Gazeta Prawna
W stolikach i podstolikach do tej pory gustowali eksperci tudzież politycy. To, że sami chorzy wychodzą walczyć o swoje prawa, to niepokojący sygnał - pisze w "DGP" Dominika Sikora.

To MY, PACJENCI, nie możemy dostać się do szpitala, czekamy miesiącami na wizytę u specjalisty, diagnostykę czy płacimy z własnej kieszeni za leki refundowane...”. Tak w liście do premiera Tuska piszą sfrustrowani sytuacją w ochronie zdrowia chorzy. I domagają się białego szczytu. Czy to nie ironia? Przecież w stolikach i podstolikach do tej pory gustowali eksperci tudzież politycy. To, że sami chorzy wychodzą walczyć o swoje prawa, to niepokojący sygnał. Oznacza, że stracili wiarę w zapowiadaną od lat reformę. A osoby, które tracą nadzieję, mogą być niebezpieczne.

Trudno się dziwić, skoro co roku chorzy słyszą to samo: brak miejsc w szpitalach, niezapłacone nadwykonania, odwołane terminy zabiegów. Z tą spiralą niemocy nie są w stanie poradzić sobie kolejni ministrowie i szefowie NFZ. Według danych Eurostatu i OECD system opieki zdrowotnej w Polsce jest jednym z najgorszych w Europie.

Ale na zmianę brak recepty. Są pomysły, które pojawiają się, by za chwilę, gdy słupki popularności spadają, rozpłynąć się w niebycie. Tylko zadłużenie lecznic ciągle rośnie. Najwyższe do tej pory – 10,3 mld zł w IV kw. 2006 r. – już jest nieaktualne. Obecnie dług poszybował do 10,7 mld zł. Rekord, którym trudno się chwalić.

Czy poziom wytrzymałości polskich pacjentów zostanie przekroczony w przyszłym roku? Niewykluczone, zwłaszcza że 2013 r. może okazać się fatalny dla budżetu NFZ. Już dziś, ze względu na wzrost bezrobocia, jego kasa świeci pustkami. W przyszłym roku może być podobnie. I może się okazać, że już nie ma jak łatać tej dziury i przelewać z próżnego w puste.

Jakby tego było mało, 1 stycznia 2013 r. obudzimy się w nowej rzeczywistości – zinformatyzowanej. Od Nowego Roku lekarz do sprawdzenia uprawnienia pacjenta do bezpłatnego leczenia będzie potrzebował tylko jego numeru PESEL. Wpisze go online do Centralnego Wykazu Ubezpieczonych NFZ i już po chwili ma wiedzieć – chory ma prawo do świadczeń albo nie. To, co z założenia ma być lepsze, może się okazać ich przekleństwem. Bo kto z nas ma pewność, nawet regularnie płacąc składkę zdrowotną, że jest w systemie? Przecież wystarczy, że przy naszym nazwisku będzie wpisany nieaktualny tytuł do ubezpieczenia, żeby wyświetliła się „czerwona lampka”. Takich osób może być nawet 4 mln. I znów z problemem pacjenci zostaną sami. Bo przecież system jest. A że niedoskonały? No cóż, nobody’s perfect.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj