Zdaniem Chwedoruka powstanie partii Teraz! nie wstrząśnie sceną polityczną. - W tej chwili w polskiej polityce mamy do czynienia z dość trwałymi podziałami i odsetek wyborców, których można by wyrwać głównym ugrupowaniom, jest stosunkowo niewielki. Na dodatek trudno powiedzieć, czym Ryszard Petru miałby różnić się od Koalicji Obywatelskiej, która w ostatnich wyborach samorządowych osiągnęła dość dobry rezultat, przewyższając notowania Platformy z ostatnich wyborów sejmowych - powiedział.

Politolog zwrócił także uwagę, że to do wyborcy liberalnego, a nie lewicowego, będzie adresował ofertę także Robert Biedroń - "bez względu na to, czy jego inicjatywa się rozwinie, czy nie".

- Ryszard Petru musiałby na początku wyjaśnić, dlaczego akurat jego inicjatywa, a nie inne partie liberalne, na czele z Platformą Obywatelską. Po drugie musiałby także przywrócić własny wizerunek z początków istnienia Nowoczesnej, ponieważ w olbrzymim stopniu dał się zapamiętać opinii publicznej z tych wydarzeń, które stały się kanwą końca politycznej samodzielności jego poprzedniej partii i poradzić sobie z faktem, że dla części opinii publicznej stał się w olbrzymim stopniu postacią bliższą popkulturze, aniżeli poważnej polityce - dodał.

Jak podkreślił, w pewnym sensie można powiedzieć, że Ryszard Petru jest dzieckiem lat 90., "kiedy politykom wydawało się, że wystarczy rozpoznawalne nazwisko, kilku posłów i już można proklamować partię polityczną". - Tego typu inicjatywa miałaby jakąkolwiek przyszłość tylko w sytuacji, w której w krótkim czasie zanosiłoby się na jakąś totalną katastrofę liberalnej opozycji, ale wybory samorządowe i sondaże, także te po wyborach samorządowych, absolutnie na nic takiego nie wskazują. (...) Można także zauważyć, że środowiska wywodzące się z generacji obecnych 30. i 40. latków, które mają za sobą pracę w prywatnych korporacjach itd., w podobny sposób zdają się traktować politykę. Dotyczy to zarówno Roberta Biedronia i Ryszarda Petru, jak i innych postaci, które traktują politykę w sposób eventowy, traktują ją jako projekt - powiedział.

- Nie we wszystkich krajach, ale jednak w jakimś stopniu partie polityczne są długofalowym, poważnym przedsięwzięciem, wymagają, nawet w dzisiejszym społeczeństwie, jakiegoś poziomu zakorzenienia społecznego, odwoływania się do interesu społecznego wielkich grup, wieloletniej pracy, konsekwencji itd. Doskonale to widać w tej chwili w Polsce, gdzie Platforma, wśród opozycji Prawa i Sprawiedliwości największa partia, ma za sobą całe lata ciężkiej pracy, wiele kampanii wyborczych, wiele debat programowych, a SLD i PSL, pomimo potężnych struktur organizacyjnych, ledwo-ledwo utrzymują się w polskiej polityce. Myślę więc, że Teraz! może być pożegnalną inicjatywą Ryszarda Petru - podkreślił Chwedoruk.

Politolog, odnosząc się do zapowiedzi Petru, że oferta jego nowej inicjatywy będzie skierowana także do wykluczonych, przypomniał, że od lat 80. i 90. XX wieku partie polityczne przestają być oparte na interesach i tożsamościach wielkich grup społecznych: klasach, regionach, grupach etnicznych itd. - Tak naprawdę każda duża partia polityczna zmuszona jest szukać wyborców wszędzie, we wszystkich grupach. Oczywiście znajdzie ich w asymetrycznym stopniu w poszczególnych tych grupach, ale musi docierać wszędzie (...) w strukturze społecznej, przestrzeni itd. - powiedział.

- Można odnieść wrażenie, że tego typu formuła to albo kompletny banał, albo wręcz jakaś zawoalowana kpina ze współczesnej polityki. Po pierwsze trudno jest reprezentować interesy środowisk biegunowo od siebie odległych w strukturze społecznej, notabene polskie podziały ostatnich lat w istotnym stopniu nakładają na siebie takie właśnie podziały klasowe z innymi. Po drugie o przedsiębiorców zabiega prawie każdy, a ci, których można określić mianem wykluczonych, najrzadziej uczestniczą w wyborach - dodał.

- Jeśli ktoś startuje z małą partią, to jej program musi być dość precyzyjnie zaadresowany i opierać się na spójnej podstawie. Trudno powiedzieć, co zamożny przedsiębiorca, np. właściciel banku, może mieć wspólnego z trwale bezrobotnym z województwa warmińsko-mazurskiego. Jak sądzę, Ryszard Petru po tej inicjatywie znów może stać się w niekorzystny dla siebie sposób (...) bohaterem internetowych memów - podkreślił Chwedoruk.