były prokurator krajowy za rządów SLD, zeznał, że miał "ogólną" wiedzę. Zaś Zygmunt Kapusta, który szefował Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie, twierdził, że sprawy Olewnika w ogóle nie pamięta.
"Większość przesłuchanych prokuratorów albo sprawy nie pamiętało, albo przyznawało, że nie mają dostatecznej wiedzy o szczegółach śledztwa" - mówi przewodniczący komisji
Dlaczego tak się działo? bo nie dotyczyła ludzi o głośnych nazwiskach lub znanych polityków - wnioskuje Biernacki. I dodaje, że
Jedynym wysokiej rangi prokuratorem, który przeczytał akta śledztwa w sprawie Olewnika był wieloletni zastępca prokuratora generalnego w rządach SLD
"Nikt wcześniej z ministerstwa sprawiedliwości tego nie zrobił. Odebrał sprawę policji w Płocku i przekazał CBŚ. Spotkał się z rodziną Olewników, pchnął śledztwo na nowe tory" - ocenia członek komisji Andrzej Dera, poseł PiS . Bo zadzwonił do niego znajomy, Rodzinie Olewników udało się do niego dotrzeć i poprosi ć o pomoc. A Rapacki zwrócił się do Olejnika, by ten przyjrzał się śledztwu.
"I dopiero po tej prywatnej interwencji ważnej postaci sprawę udało się ruszyć z miejsca" - mówi poseł Dera.
Jego zdaniem, służbowy nadzór w prokuraturze nad tą sprawą nie funkcjonował. , by podległa mu prokuratura krajowa w końcu sprawdziła zastrzeżenia rodziny porwanego Krzysztofa. Na szczęście Olejnik zachował się inaczej niż pozostali prokuratorzy" - opowiada poseł Dera.
Obaj z Biernackim zgadzają się, że prokuratura "odpuściła" sprawę porwania Olewnika "Prokuratorzy zachowaliby się inaczej, gdyby ofiarą był ktoś znany" - przyznaje Dera.
Z kolei według Biernackiego, nie ma szans, by prokuratura rzetelnie zajęła się jego sprawą. "Niestety to właśnie taki mało optymistyczny obraz prokuratury wyłania się z prac komisji" - stwierdza szef komisji śledczej ds. Olewnika.