Dziennik Gazeta Prawana logo

Pilch: Setki wariantów w tysięcznych odmianach

25 października 2007, 09:59
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Niby to całe CBA wszechmocne nieskończenie, coś z niczego zrobią, a głupiej publiczności w studiu telewizyjnym nie byli w stanie skorumpować. I to w jakim studiu? Oligarchiczna to była TV? Siedziba wrogiego nadajnika? Telewizyjne centrum układu? Skąd! Nasza to była telewizja, nasi kamerzyści, nasi dźwiękowcy, nasz prezes, nasz budynek przy Jana Pawła Woronicza; wszystko nasze - tylko publika nie nasza. Wszystko nasze, tylko społeczeństwo obce - pisze w DZIENNIKU Jerzy Pilch.

Wyli i tupali strasznie, nie jak na poważnej debacie z udziałem premiera, a jak na meczu się zachowywali; obelgi, a może nawet ogryzki w stronę Kaczora leciały, skończyło się, jak się skończyło. Kaczor przegrał.

Kaczor przegrał. Boże, daj się chwilą nacieszyć, wstrzymaj wskazówki zegarze, trwaj frazo. Kaczor przegrał. Te słowa są jak dzwon. Jak trąby anielskie. Jak hejnał lud, po śnie dwuletnim, na powrót do życia budzący. Kaczor przegrał.

Ach, gdybym miał pióro Tomasza Burka albo chociaż Jarosława Marka Rymkiewicza, spróbowałbym opisać, jak w tamtej chwili Polakom pojaśniały twarze, jak stopniały im serca, jak jęli swobodnie oddychać, jak poweseleli. Kaczor przegrał! - te słowa szły od ust do ust, gaje je powtarzały gajom, lasom lasy, esemesom esemesy. Jak słowo daję - poszedłbym w ten zachwyt na całego, osobny hymn bym ułożył - nie mam jednak wajdelockiego drygu - mrówcza skrzętność pozbawionego polotu skryby mnie cechuje.

Toteż z kronikarskiego nawyku odnotowuję to, co i tak wszyscy wiedzą i wszyscy widzieli: Kaczor przegrał, po czym zwołał konferencję prasową celem powiadomienia narodu, że wygrał. Stara tradycja przekuwania klęski w sukces odżyła. Nie musiała nawet odżywać - nie zaginęła nigdy. Zwycięstwo III RP okazało się klęską, triumf IV RP poszedł w drebiezgi, tym samym klęska III RP okazała się jednak zwycięska itd. itp. Setki wariantów w tysięcznych odmianach na dziesiątkach płaszczyzn. Przed laty najpełniej i najostrzej uchwycił to w jednym z opowiadań Janusz Anderman - zasada od tego czasu nie uległa zmianie, modyfikują się jedynie dekoracje.

Po wyborach - miejmy nadzieję - archetyp klęski przekuwanej w zwycięstwo odżyje z całych swoich sił nieśmiertelnych. Kaczory jak przegrają, natychmiast przegraną poczną w triumf przekuwać; natychmiast poczną wskazywać winnych swej przegranej, a będą jej winni tak zbrodniczy antypatrioci, że przegrana przez nich spowodowana zwycięstwem samym w sobie się okaże. Natychmiast się zacznie wyliczanie zasług, zdobyczy, osiągnięć; popłyną litanie poszczególnych małych, co mówię: małych! Dużych! w tak wielkim osaczeniu, przy tak licznych wrogach wręcz ogromnych zwycięstw

Pomijam w tej chwili kwestię, iż z oczywistych powodów największa nawet w wyborach klęska Kaczorów będzie ich umiarkowaną porażką, a nawet mniej: zaledwie zejściem do defensywy. Nie trzeba być wielce przenikliwym analitykiem, by wiedzieć, że nawet jak PiS przegra, to i tak wygra.

Nie ciekawią mnie też indywidualne temperamenty Jarosława Kaczyńskiego, który być może (przymuszony) chce pograć teraz na innej pozycji. Jest w pewnym sensie bez znaczenia, czy brat bliźniak prezydenta jest szefem największej w sejmie partii opozycyjnej, czy jest na przykład przywódcą dwuosobowej mniejszości niemieckiej - tak czy tak rzeczywistość polityczna jest bliźniaczością sparanoizowana. Jest pomieszana o wiele bardziej, niż się zdawało; gdyby nie prawdopodobieństwo, że taki cud zdarzy się najprędzej za milion lat świetlnych - istotnie: warto by w tej sprawie uzupełnić konstytucję.

Słowem jak Kaczory wojnę przegrają, natychmiast wygrane przez siebie bitwy wyliczać poczną. Będzie tych bitew bez liku, będą przenajrozmaitsze, jedna na sto procent pewna. Otóż Kaczory wiedząc, że wysoka frekwencja zgubę im przyniosła - jej sprawieniem szczycić się poczną. Nigdy jeszcze ludzie tak gremialnie nie szli na wybory, nigdy jeszcze zainteresowanie polityką nie było tak wielkie! - pokrzykiwać poczną. Nigdy jeszcze duch obywatelski nie został tak obudzony - nasza to zasługa! Myśmy wolę wyborczą wzmogli! Myśmy uwagę narodu przykuli!

Od poniedziałku rozlegać się poczną takie śpiewy i oby się rozległy. Wtedy trzeba będzie powiedzieć: uwagę publiki rozmaitymi sposobami da się przykuć - też obrzucając ją gnojem z politycznej sceny. Awangardowe te sposoby "niepozostawiania widza obojętnym" są wprawdzie cokolwiek zwietrzałe, ale też nie tylko w tej mierze Kaczyńscy dosyć anachronicznymi są performerami. Wtedy trzeba będzie powiedzieć: wysoka frekwencja wyborcza nie wzięła się stąd, że duch Kaczorów ją sprawił. Prócz niego zwykłe ludzkie z krwi i kości wkurwienie. I przez niego sprawione? Proszę bardzo. Tak czy tak: Daj, Panie Boże, od poniedziałku dręczyć Kaczory nadwyrężone.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj