Dziennik Gazeta Prawana logo

Rybiński: Raz na ludowo

10 listopada 2007, 12:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ciągle nie wiadomo, czy Radek Sikorski będzie ministrem spraw zagranicznych. Nie wiadomo nawet, kto powoła ministra - premier Donald Tusk, czy może Lech Wałęsa, który zachęcony hołdami skrzywił się na Sikorskiego i zaproponował Bronisława Geremka. Ale to wszystko nie ma znaczenia, nawet gdyby Lech Kaczyński w końcu powołał na ministra pisowskiego dysydenta Pawła Zaleskiego. Tak czy inaczej polska polityka zagraniczna jest już w dobrych rękach, bo ujął ją energicznie w swoje spracowane dłonie zasłużony działacz ludowy Marek Sawicki - pisze komentator "Faktu" Maciej Rybiński.

Sam wprawdzie nie kandyduje na szefa służby zagranicznej, ma być ministrem rolnictwa, ale w końcu gdzie jest powiedziane, że polityka zagraniczna państwa ma być układana w MSZ. Konstytucja nic na ten temat nie mówi, a w zamian za prerogatywy decyzyjne w sprawach zagranicznych Sawicki będzie mógł oddać ministrowi resortowemu - ktokolwiek nim będzie - nadzór nad podorywkami wiosennymi i odpowiedzialność za zaopatrzenie rynku w sznurek do snopowiązałek.

Marek Sawicki nadaje się wyjątkowo na guru polskiej polityki zagranicznej, na jej drogowskaz i twórcę zasad, bo ma w tej dziedzinie wyjątkowe kompetencje. Objawił je wczoraj w wywiadzie telewizyjnym. Wizja nowych stosunków z Rosją, przedstawiona przez Sawickiego, jest porywająca. Koniec z polityką historyczną i wspominaniem o jakimś Katyniu. Nie mówiąc już o innych zaszłościach, takich jak rozbiory, rzeź Pragi, wojna 1920 roku, pakt Ribbentrop-Mołotow, Jałta, PRL. O tym się nie będzie wspominać. Stosunki polsko-rosyjskie Sawicki proponuje naprawiać bez żadnych warunków wstępnych.

Ze strony polskiej. Rosjanie jak tam chcą, bo ambicje Sawickiego nie sięgają jednak tak daleko, aby kształtować także politykę Putina. Sawicki jest gotów znieść wszystkie ograniczenia w inwestycjach rosyjskich w Polsce, w tym i w sektor energetyczny. Nie chce przy tym, aby w stosunki i konflikty polsko-rosyjskie wtrącała się albo pośredniczyła w ich rozwiązywaniu Unia Europejska. Sami sobie damy radę, bo najważniejsze jest odblokowanie eksportu polskich płodów rolnych do Rosji. Trzeba sprzedać Rosjanom trochę boczku, trochę cebuli i trochę kartofli, to jest jedyny interes narodowy, reszta się nie liczy.

Pan Marek Sawicki jest, niestety nie ostatnim, XIX-wiecznym pozytywistą w typie Stacha Wokulskiego z "Lalki". Tyle że Wokulski nie handlował mięsem, tylko manufakturą i nie zajmował się dyplomacją i polityką zagraniczną. Tylko kupiectwem. Ostrzegam Donalda Tuska przed dyplomatołkami z PSL, a Sawickiemu przypominam - w szczęśliwych czasach Wokulskiego Polska była częścią Imperium Rosyjskiego. Tak samo, jak w równie świetnej pamięci czasach RWPG. A do Polaków w Irlandii apeluję - nie podejmujcie decyzji o powrocie, póki się nie przekonacie, że jednak główną miarą sukcesów polityki zagranicznej nie będą worki z cebulą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj