"Mogę spokojnie powiedzieć, ale jestem starszy o 8 lat od Donalda Tuska, że nigdy w życiu żadnego narkotyku nie tylko nie paliłem, ale nie używałem. Pod tym względem nie mam żadnych doświadczeń, nawet najmniejszych. Czy to dobrze? Chyba jednak dobrze" - mówił wczoraj Lech Kaczyński.

Reklama

Politycy PO przekonują, że nic się nie stało. "Chapeau bas, wreszcie przerwano pewne tabu" - deklaruje z zapałem w RMF FM minister Julia Pitera.

Ale nie wszyscy politycy Platformy są zachwyceni wyznaniem premiera. Janusz Dzięcioł do deklaracji Tuska podchodzi bardzo poważnie. "Dla mnie, osoby niepijącej i niepalącej, palenie marihuany jest nie do zaakceptowania" - mówi poseł. Podobnie Jarosław Gowin. "Nie paliłem marihuany. Nawet papierosów. Nie było nigdy piwa czy wina w parku" - zarzeka się.

Z okazji skorzystali politycy PiS: "Chcę mieć trzeźwego i wolnego od narkotyków premiera. Polityk tej rangi powinien być kryształowy" - ostro krytykuje szefa rządu Beata Kempa.

Jak można te ataki zneutralizować? Politycy PO zgodnie od wczoraj opowiadają o własnych grzechach młodości. Pitera ujawniła, że w czasie studiów zdarzało jej się pić wino w parku. Więcej szczegółów ujawnia w rozmowie z DZIENNIKIEM jej kolega z PO Tadeusz Ross: "Raz nadużyłem alkoholu tak bardzo, że milicjant budził mnie na ławce na placu Trzech Krzyży. Dobrze, że miał dobry humor i był wyrozumiały dla studenta" - wspomina poseł PO.

Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski idzie jeszcze dalej. "W czasach studenckich byliśmy bardzo biedni, więc piliśmy tanie wino. Pamiętam, jak kiedyś prosto z akademika wsiedliśmy do taksówki i powiedzieliśmy: <My nie płacimy za kurs, bo paliwo mamy własne>. Tak nam się odbijało tym benzenem, tą benzyną z wina" - wspomina Niesiołowski. I dodaje: "Jeśli ktoś nie pił taniego wina, to dla mnie jest podejrzany. Bo albo był wychowany w jakimś obrzydliwym luksusie i nie zna życia, albo nigdy nie był młody".

Nawet znana z mało burzliwych upodobań Elżbieta Radziszewska stara się wspomóc premiera. "Czas studencki miał swoje prawa. Pamiętam dyskoteki, świetne koncerty jazzowe. Piło się wino, piwo. Alkohol jest dla ludzi" - mówi Radziszewska.

Ale alkohol to nie wszystko. Szef klubu Zbigniew Chlebowski zwierzył się w niedzielnej "Kawie na ławę" na antenie TVN, że w młodości był "chuliganem". A młoda posłanka PO specjalizująca się w tematyce zdrowotnej Joanna Mucha przyznaje w rozmowie z nami, że była "piekielnym uczniem" i chodziła na wagary.

Janusz Dzięcioł twierdzi z kolei, że "jak każdemu chłopakowi zdarzało mu się dać komuś w nos". "Mama miała przez mój szalony temperament trochę kłopotów" - śmieje się poseł.

Najbardziej tajemniczy pozostał młody poseł PO Jarosław Wałęsa. "Czy miałem na sumieniu jakieś grzechy młodości? Opowiem, jak zostanę premierem" - ucina rozmowę.

Co ciekawe, wiele wyrozumiałości dla premiera ma Tadeusz Cymański z PiS. "Młodość bywa chmurna i gburna. Moi rodzice nie mieli ze mną lekko, byłem krnąbrnym młodzieńcem" - zwierzał się w niedzielnej "Kawie na ławę" Cymański. "Politycy są cały czas na celowniku, ale wypominanie po latach niektórych wątków z lat młodości bywa nieeleganckie i niesmaczne".