Dziennik Gazeta Prawana logo

Dorn ocalał. Nie wyleciał z PiS

24 września 2008, 16:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ludwik Dorn może na razie odetchnąć z ulgą. Komitet polityczny PiS nie zdecydował o wyrzuceniu go z partii - dowiedział się dziennik.pl. Ludwikiem Dornem, który krytykował Jarosława Kaczyńskiego, odpierając zarzuty, że nie płaci alimentów, zajmie się rzecznik dyscypliny PiS.

Posiedzenie komitetu politycznego zapowiadało się dość mocno. "Myślę, że to skończy się rozstaniem" - mówi dziennikowi.pl Marek Suski, rzecznik dyscypliny w klubie PiS, pytany o najbliższe losy Ludwika Dorna.

Jak się dowiedzieliśmy z kręgów zbliżonych do władz PiS, wieczorne posiedzenie komitetu politycznego miało być dla zawieszonego w prawach członka partii Dorna przełomowe. Tym razem jednak mu się upiekło. Ludwikiem Dornem ma się zająć partyjny rzecznik dyscypliny PiS, Karol Karski.

Władze partii mają już dość niepokornego posła. Szalę goryczy przelała wizyta byłej żony Ludwika Dorna u Jarosława Kaczyńskiego. Kobieta poskarżyła się, że jej były mąż nie płaci alimentów. Prezes PiS nie ukrywał oburzenia tym faktem.

>>>Dorn: Szczypińska powinna zamilknąć

"Ludwik Dorn jest człowiekiem, który złamał pewne reguły gry w sposób drastyczny, no łamie je niestety także w innych dziedzinach życia i to być może doprowadzi do dalszych konsekwencji" - mówił Jarosław Kaczyński. Jacek Kurski, zapytany czy chodzi o niepłacenie alimentów, odparł w Radiu ZET: "Tak, rozumiem intuicję pana prezesa, który jest na tym tle bardzo czuły i słusznie".

Na odpowiedź Ludwika Dorna nie trzeba było długo czekać. "Jestem oszczerczo pomówiony" - oburzył się polityk. Zażądał też, by Jacka Kurskiego i Jarosława Kaczyńskiego osądziła partyjna komisja etyki.

>>>Ludwik Dorn atakuje Jarosława Kaczyńskiego

"Dorn, jako zawieszony w prawach członka, nie ma prawa składać skargi na prezesa" - wyjaśnia dziennikowi.pl Marek Suski. "Mimo że jest w partyjnym czyśćcu, jeszcze bardziej harcuje. Ten czyściec w jego wykonaniu przerodził się w piekło" - dodaje Suski.

Ostrych słów pod adresem Ludwika Dorna nie szczędzi również szef klubu PiS Przemysław Gosiewski. "W życiu osobistym obowiązują pewne wartości, a nie tylko deklaracje z mównicy sejmowej" - grzmi w rozmowie z dziennikiem.pl. "Poseł Dorn sam gubi się w tym, co robi i mówi" - komentuje Gosiewski.

Ludwika Dorna zawieszono w prawach członka 10 miesięcy temu za bunt, jaki wraz z Pawłem Zalewskim i Kazimierzem Michałem Ujazdowskim wzniecił przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu i władzom PiS. Zdaniem Suskiego, już wtedy Dorn o mało nie pożegnał się z partią. "To, że nie został wtedy wyrzucony, wynika z jego zasług dla Polski" - przyznaje rzecznik dyscypliny w klubie PiS.

>>>Bunt w Prawie i Sprawiedliwości

Jeszcze niedawno Ludwik Dorn nazywany był trzecim bliźniakiem. Jarosław Kaczyński chętnie korzystał z jego rad, w partii uczynił go swoim zastępcą, a w swoim rządzie wicepremierem. Powierzył mu także tekę szefa MSWiA. Od zeszłego roku stosunki między oboma politykami znacznie się pogorszyły.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj