Dziennik Gazeta Prawana logo

Kaczyński: Nie przeproszę Dorna

2 października 2008, 08:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezes PiS nie sądzi, by uraził Ludwika Dorna wypowiedziami na temat jego alimentów. "Nie mam za co przepraszać" - mówi Jarosław Kaczyński w Polskim Radiu. Tymczasem, jak donosi DZIENNIK, decyzja o wydaleniu Dorna z PiS już zapadła. "Ja tu jeszcze wrócę" - komentuje Dorn w RMF.

"Żyjemy w dziwnym kraju. Ci, którzy ścigają przestępców, są ścigani. Jeśli ktoś wstawił się za krzywdzonymi dziećmi, jest ścigany przez media i musi przepraszać" - tak Jarosław Kaczyński ocenia burzę, jaka wybuchła po jego wypowiedzi na temat alimentów Ludwika Dorna. Jak zauważył bowiem prezes PiS, jego niedawny współpracownik domaga się obniżenia alimentów, jakie płaci swojej poprzedniej żonie. "Nie mam za co przepraszać" - mówi Kaczyński w "Sygnałach Dnia".

Przeprosin domaga się właśnie Ludwik Dorn, od dziesięciu miesięcy zawieszony w prawach członka PiS. Pozwał byłego premiera do sądu za naruszenie dóbr osobistych.

>>>Żona Dorna do PiS: Zostawcie nas w spokoju

Ale choć ten sądowy spór będzie trwał jeszcze długo, wojnę partyjną Ludwik Dorn już przegrał. Jak dowiedział się DZIENNIK, Sąd Koleżeński wyrzuci Dorna z partii. Nie za alimenty, a za wielokrotne złamanie statusu PiS. Lista zarzutów jest długa. Polityk odpowie między innymi za działanie wbrew partii i niewypełnianie obowiązków.

"Partia rozliczy Kaczyńskiego za to, że jej szkodzi" - odgryza się Ludwik Dorn w rozmowie z radiem RMF. "Jeżeli mnie wyrzucą z PiS, powiem jak generał MacArthur w 1942 roku, kiedy Japończycy wyrzucili go z Filipin: <Ja tu jeszcze wrócę>. I wrócił. A czy mi się uda wrócić, to zobaczymy. Mam nadzieję, że będę miał do czego wrócić i że pan Kaczyński nie wykończy mojej partii" - zapowiada polityk.

Deklaruje też, że nie wstąpi do żadnej innej partii. "Wyrzucony, w duchu i sumieniu, pozostanę członkiem PiS" - dodaje.

>>>Zobacz, czym Dorn podpadł Kaczyńskiemu

"Tak się nie robi wobec matki partii" - stwierdza Jacek Kurski w Radiu ZET. "Jeżeli jego obecność w PiS ma służyć jedynie jątrzeniu czy leczeniu jego frustracji, to lepiej, żeby go nie było. Chce być wyrzucony, bo chce być męczennikiem" - podsumowuje sprawę Ludwika Dorna.

Jak Ludwik Dorn "jątrzył i leczył frustracje"? "Porównanie prezesa PiS do pijanego Kwaśniewskiego, ostrzeganie przed susłoizacją partii czy stwierdzenie w liście do delegatów na kongres PiS, że nikt w naszej partii nie może czuć się bezpieczny" - wylicza w rozmowie z DZIENNIKIEM członek władz PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj